Zatopienie krążownika
USS CHICAGO
|
 |
| USS Chicago |
26 grudnia japońscy dowódcy floty i armii spotkali się na specjalnej
naradzie w Pałacu Cesarskim, której tematem była katastrofalna sytuacja
japońskich wojsk na Guadalcanal. Po wielu burzliwych dyskusjach Cesarz
przychylił się do propozycji szefów sztabu o całkowitej ewakuacji z
wyspy. Wstępny termin zaplanowano na 30 stycznia, rolę statków transportowych
tradycyjnie już miały pełnić niszczyciele. Powodzenie operacji w dużej
mierze zależało od wywalczenia względnej przewagi w powietrzu, począwszy
od dnia 28 stycznia. Do tego celu zmobilizowano wszystkie dostępne
samoloty w obszarze Rabaulu.
Ciągła obecność dużej ilości statków i okrętów w porcie w Rabaulu
oraz wzrastająca aktywność japońskiego lotnictwa sprawiła, że amerykański
wywiad nabrał przekonania o zbliżaniu się kolejnej operacji mającej
na celu wzmocnienie japońskiego garnizonu na Guadalcanal. Głównodowodzący
w obszarze południowego Pacyfiku admirał William F. Halsey dodatkowo
zaniepokojony informacją o pojawieniu się zespołu japońskich pancerników
i lotniskowców na północ od wysp archipelagu Salomona postanowił
uprzedzić
przeciwnika. Powstał plan operacji, przed którą postawiono dwa główne
zadania: dostarczenie na Guadalcanal nowych oddziałów, mających zluzować
wyczerpaną bojami 2 Dywizję Marines oraz aktywne przeciwdziałanie
wszelkim działaniom ofensywnym japońskiej marynarki wojennej.
Do tych celów admirał Halsey zebrał imponującą flotę składającą się
z aż sześciu grup operacyjnych:
Task Force 11 pod dowództwem kontradmirała DeWitt C. Ramseya (lotniskowiec
Saratoga, 1 lekki krążownik, 4 niszczyciele)
Task Force 16 pod dowództwem kontradmirała Frederica C. Shermana
(lotniskowiec Enterprise, 1 krążownik lekki, 5 niszczycieli)
Task Force 18 pod dowództwem kontradmirała Richarda C. Giffena (3
krążowniki ciężkie, 3 krążowniki lekkie, 2 lotniskowce eskortowe,
8 niszczycieli)
Task Force 62 pod dowództwem kontradmirała Willisa A. Lee (3 pancerniki,
4 niszczyciele)
Task Group 62.8 pod dowództwem komandor Robert Briscoe (cztery transportowce,
4 niszczyciele)
Task Force 67 pod dowództwem kontradmirała Waldena L. Ainsworth'a
(4 lekkie krążowniki, 4 niszczyciele).
Chicago został odkomenderowany do zespołu wiceadmirała Richarda C.
Giffena , w którego skład wchodziły ponadto ciężkie krążowniki Wichita
(okręt flagowy) i Louisville, lekkie Montpelier, Cleveland
i Columbia,
lotniskowce eskortowe Chenango, Suwannee oraz niszczyciele
La Vallette,
Waller, Conway, Frazier, Chevalier, Edwards,
Mead i Taylor.
Dowodzenie dużym zespołem okrętów nie było dla kontradmirała Giffena
nowością. W marcu 1942 roku objął on dowództwo Task Force 39 - okrętów
oddelegowanych do brytyjskiej Home Fleet (podczas przemarszu przez
Atlantyk głównodowodzący amerykańskiego zespołu admirał John W. Wilcox
został zmyty z pokładu pancernika Washington i Giffen jako najstarszy
stopniem przejął dowodzenie TF 39). Jednak doświadczenia wyniesionego
z walk na Atlantyku nie dało się przenieść na Pacyfik, gdzie kontradmirał
Richard Giffen dowodził po raz pierwszy.

W dniu 27 stycznia Chicago wraz z pozostałymi okrętami tworzącymi TF 18 opuścił bazę na Efate i ruszył na spotkanie z grupą TG 62.8,
która
tego samego dnia wyszła w morze z bazy w Noumea. Połączenie z czterema
niszczycielami eskorty grupy transportowców zaplanowano na 30 stycznia
w punkcie oddalonym o 15 mil morskich od południowo-zachodnich wybrzeży
Guadalcanal. Podczas rozładunku statków, wzmocniony zespół TF18 maiły
przeczesywać wody na północ od wyspy, w poszukiwaniu nieprzyjacielskich
okrętów.
Reszta amerykańskiej floty w pogotowiu oczekiwała pojawienia się
głównych sił japońskiej marynarki wojennej.
W południe 29 stycznia kontradmirał Giffen zdał sobie sprawę, że
nie zdąży na umówione spotkanie. Opóźnienie wynikało przede wszystkim
z
obecności powolnych lotniskowców eskortowych, które nie mogły rozwinąć
prędkości większej niż 18 węzłów. Poza tym każdorazowo podczas startów
i lądowań samolotów, lotniskowce musiały ustawiać się pod wiatr co
powodowało kolejną stratę czasu. Krótko po godzinie drugiej kontradmirał
podjął decyzję o pozostawieniu swojej "kuli u nogi" w eskorcie dwóch
niszczycieli. Reszta okrętów z prędkością 24 węzłów ruszyła na spotkanie
z niszczycielami komandora Roberta Briscoe'a.
Giffen ustawił zespół w podręcznikowy szyk - sześć wysuniętych do
przodu niszczycieli utworzyło półkole przed ustawionymi w dwie kolumny
krążownikami.
Lewą kolumnę tworzyły krążowniki lekkie Montpelier, Cleveland i
Columbia,
prawą ciężkie Wichita, Chicago i Louisville. Ustawienie takie mające
zalety w przypadku zagrożenia ze strony okrętów podwodnych czy nawodnych
było kompletnie nieprzydatne w czasie odpierania ataków lotniczych.
Późnym popołudniem radary na okrętach wykryły niezidentyfikowany
samolot krążący na północny-wschód od zespołu. Myśliwcom z patrolu
powietrznego
nie udało się jednak przechwycić wrogiej maszyny (z powodu utrzymywanej
ciszy radiowej nie było możliwe zdalne naprowadzanie samolotów za
pomocą radaru).
Około godziny dziewiętnastej okręty zespół TF 18 znajdował się w
odległości 50 mil morskich na północ od wyspy Rennell. Kontradmirał
Giffen nie
spodziewając się już ataku japońskiego lotnictwa, wraz z nadchodzącym
zmierzchem, zawiesił wszelkie loty patrolowe. Tymczasem w chwilę
potem na ekranie radaru krążownika Wichita pojawiło się wielokrotne
echo,
sygnalizujące obecność co najmniej kilkunastu samolotów.
 |
| Krążownik Chicago widziany z pokładu
krążownika Wichita (z tyłu Louisville) w dniu 29 stycznia 1943
roku. |
Japońskie dowództwo doskonale poinformowane o ruchach amerykańskiego
zespołu postanowiło o zastosowaniu nowej taktyki - nocnego ataku
samolotów torpedowych. Z Rabaulu do boju ruszyły dwie grupy lotnicze:
701 Kokutai
wyposażony w 18 maszyn typu G3M Nell i 705 Kokutai dysponujący 18
bombowcami typu G4M Betty (jeden z samolotów musiał zawrócić z powodu
defektu
silników). Dowództwo objął doświadczony pilot marynarki wojennej
porucznik Joji Higai. Po zbliżeniu się do amerykańskiego zespołu
samoloty oczekiwały
w bezpiecznej odległości na zapadniecie zmroku.
Kontradmirał Giffen zdając sobie już sprawę z grożącego niebezpieczeństwa
nie zrobił nic co mogło by poprawić jego sytuację. Okręty utrzymywały
ciszę radiową, nie wezwano samolotów myśliwskich z lotniskowców,
nie zmieniono ani prędkości, ani kursu.
Dwadzieścia minut po godzinie siódmej japońskie bombowce zatoczyły
koło i rozpoczęły atak od zaciemnionej już południowo-wschodniej
strony, mając przed sobą nieprzyjacielskie okręty widoczne na tle
ostatnich
promieni zachodzącego słońca. W pięć minut później oficer dowodzący
artylerią przeciwlotniczą na krążowniku Chicago nakazał otwarcie
ognia.
Jako pierwsze uderzyły bombowce z 705 Kokutai, które skupiły swoją
uwagę na prawej kolumnie zespołu. W dość nieskładnie przeprowadzonym
ataku, japończycy stracili jeden samolot, nie odnosząc przy tym żadnego
sukcesu. Chwilę grozy przeżyli jedynie marynarze krążownika Louisville,
gdy jedna z torped przeszła tuż przed dziobem okrętu.
Samoloty drugiej fali przygotowały swój atak znacznie staranniej.
Przed jego rozpoczęciem amerykański zespół został dokładnie oświetlony
zrzuconymi
na spadochronach różnokolorowymi flarami, z których białe oznaczały
kurs okrętów, a zielone i czerwone mówiły o kierunku, prędkości i
szyku.
Samoloty z 701 Kokutai również za swój cel obrały kolumnę ciężkich
krążowników. Z pierwszych zrzuconych torped jedna minęła krążownik
Chicago o przysłowiowy włos, druga zaś uderzyła w burtę Louisville.
Tego jednak dnia los dla krążownika był łaskawy i głowica torpedy
nie eksplodowała. Z atakujących samolotów zostały stracone dwie kolejne
maszyny (było to głównie zasługą nowych pocisków wyposażonych w zapalniki
zbliżeniowe). Ostatnią grupę poprowadził do boju osobiście porucznik
Higai, który skierował swoją maszynę w stronę krążownika Chicago
(prawdopodobnie
mylnie rozpoznanego jako pancernik). Tuż przed momentem zwolnienia
torpedy bombowiec porucznika dosięgły amerykańskie pociski. Samolot
uderzył w wodę przy dziobie krążownika, a eksplodująca benzyna lotnicza
częściowo oblała pokład okrętu. Oświetlony Chicago stał się doskonałym
celem dla reszty atakujących maszyn, które wkrótce potem umieściły
w jego prawej burcie dwie celne torpedy. Pierwsza z nich zniszczyła
cały przedział tylnej maszynowni. Druga uderzyła na wysokości kotłowni
nr 3 zalewając przy okazji sąsiednie przedziały kotłowni nr 4 oraz
przedniej maszynowni. Krótko po godzinie ósmej pozbawiony energii
okręt ze zniszczonymi obiema maszynowniami zastopował z 11 stopniowym
przechyłem
na prawą burtę i kilku stopniowym trymem na rufę.
Wobec zaistniałej sytuacji kontradmirał Giffen zmienił kurs zespołu
rezygnując ostatecznie ze spotkania z komandorem Briscoe. Okręty
zmniejszyły prędkość w celu redukcji fosforyzujących odkosów fal
i zajęły pozycję
na północ od ciężko uszkodzonego krążownika oczekując kolejnego ataku.
Jednak tej nocy japońskie bombowce już się nie pojawiły.
Tymczasem na krążowniku Chicago po uruchomieniu dieselowskich agregatów
prądotwórczych udało się już opanować sytuację. Drużyny awaryjne
ugasiły powstałe pożary i zatamowały główne przecieki. Było jednak
jasne, że
Chicago nie może poruszać się o własnych siłach i musi być wzięty
na hol. Do tego niewdzięcznego zadania został wyznaczony krążownik Louisville.
Operacja założenia holu wykonywana w kompletnych ciemnościach nastręczyła
wielu problemów. Louisville zbliżył się rufą do dziobu krążownika
Chicago na odległość 900 metrów. Spuszczony na wodę welbot przeciągnął
linę
holowniczą, która została spięta z łańcuchem kotwicznym uszkodzonego
krążownika. Wszystkie te czynności trwały aż trzy godziny i dopiero
po północy cały zespół ruszył z prędkością 4 węzłów w kierunku najbliższej
amerykańskiej bazy na wyspie Espiritu Santo.
Wieść o wieczornej bitwie szybko dotarła do admirał Halsey'a, który
rozpoczął działania mające na celu uratowanie krążownika Chicago
(jako pierwszy dotarł do niego przechwycony o godzinie 20:10 meldunek
japońskiego
samolotu, mówiący o ataku i prawdopodobnym zatopieniu jednego pancernika).
Lotniskowce eskortowe Chenango i Suwannee zostały skierowane w kierunku
zespołu TF 18. Taki same wytyczne otrzymał znajdujący się o 350 mil
na południe lotniskowiec Enterprise, który natychmiast zawrócił i
z prędkością 28 węzłów ruszył na północ, by rankiem zapewnić osłonę
lotniczą
dla okrętów kontradmirała Giffena. Poza tym w celu zwolnienia krążownika
Louisville z bazy w Noumea wyszedł w morze oceaniczny holownik
Navajo.
 |
Ciężko uszkodzony krążownik
Chicago
z wyraźnym przygłębieniem na rufę sfotografowany 30 stycznia 1943 roku
(NHC). |
30 stycznia tuż po wschodzie słońca z lotniskowca Enterprise wysłano
samoloty rozpoznawcze, które o 7:15 zlokalizowały krążowniki kontradmirała
Giffena. Niedługo potem nad zespołem TF 18 pojawiło się 6 Wildcatów
patrolu powietrznego. Do południa nie działo się nic godnego uwagi
poza tym, że kadłub krążownik Chicago powoli, ale nieubłaganie nabierał
coraz więcej wody (było jej tyle, że według danych stoczniowych okręt
powinien już był zatonąć).
Około godziny 15:00 krążownik
Louisville został zastąpiony przez holownik Navajo i na rozkaz admirała
Halsey'a wraz z resztą nieuszkodzonych krążowników
skierował się w stronę Efate. Sprawiło to, że liczba dział przeciwlotniczych
chroniących do tej pory krążownik Chicago drastycznie się zmniejszyła.
Dodatkowo wraz z odejściem części okrętów automatycznie zmalała
również liczba patrolujących samolotów.
Krótko potem radiostacje na amerykańskich okrętach odebrały ostrzeżenie
o zauważeniu nad Guadalcanal formacji japońskich bombowców kierujących
się na wyspę Rennell.
Liczba patrolujących nad holowanym krążownikiem Wildcatów została
zwiększona do dziesięciu maszyn. O godzinie 16:10 cztery z nich
ruszyły w pościg
za zauważonym w znacznej odległości samolotem.
W tym momencie radar na odległym o 40 mil lotniskowcu Enterprise
wykrył zgrupowanie japońskich bombowców kierujących się wprost
na zespół TF
16. Było to 11 maszyn typu G4M Betty z bazy w Kaviengen dowodzonych
przez porucznika Nishioka Kazuo.W powietrze zostało poderwanych
kolejnych dziesięć myśliwców. Cztery z nich ruszyły na spotkanie
z wrogiem, podczas gdy reszta utworzyła parasol powietrzny nad
lotniskowcem.
Gdy japońscy piloci spostrzegli zbliżające się Wildcaty zmienili
zamiar i wykorzystując gęsto rozsiane chmury ruszyli w kierunku
uszkodzonego krążownika Chicago. Jedynie dwóm amerykańskim myśliwcom
udało się dogonić
i zestrzelić trzy nieprzyjacielskie maszyny - reszta zdążyła wykonać
nad wyraz skuteczny atak. Mimo heroicznych wysiłków holownika Navajo
o godzinie 16:24 cztery torpedy eksplodowały u burty krążownika
Chicago, piąta zaś minimalnie chybiła. Ciężko uszkodzony został
również niszczyciel La Vallette trafiony jedną torpedą. Za sukces
ten przyszło japońskim lotnikom srogo zapłacić. Trzy bombowce zestrzelił
artyleria przeciwlotnicza okrętów, kolejnych pięć padło łupem Wildcatów.
 |
Wszystkie czterech torpedy ponownie ugodziły w prawą burtę krążownika.
Pierwsza eksplodowała na dziobie w pobliżu komór amunicyjnych nie
wywołując na szczęście ich wybuchu. Trzy pozostałe trafiły we wcześniej
uszkodzone już śródokręcie. Dla dowódcy krążownika komandora Davisa
stało się jasne, okrętu nie da się już uratować. Navajo dostał rozkaz
odcięcia liny holowniczej, a załoga rozpoczęła ewakuację. Po dwudziestu
minutach krążownik Chicago majestatycznie przewrócił się na prawą
burtę i zatonął rufą w dół w pozycji 11° 25'S, 160° 56'E. Niszczyciele
wyłowiły z wody 1024 członków załogi. W czasie dwudniowych walk na
Chicago zginęło 6 oficerów i 56 marynarzy.
Obie walczące ze sobą strony osiągnęły zaplanowane wcześniej cele.
Amerykańskie transportowce bezpiecznie dotarły do Guadalcanal, a Japończycy
w ciągu 5 dni ewakuowali z wyspy wszystkie swoje wojska. Nie można
jednak oprzeć się przekonaniu, że strata krążownika Chicago była niepotrzebna
i że przy lepszym dowodzeniu zespołem, okręt zapewne przetrwałby bitwę
w pobliżu wyspy Rennell.
Podczas swojej wojennej kariery krążownik USS Chicago otrzymał trzy
odznaczenia Battle Star.
 |
| Podstawowe dane techniczne krążownika Chicago |
|
| |
|
|
Stocznia - Mare Island Navy Yard
Położenie stępki 10.09.1928
Wodowanie 10.04.30
Wejście do służby 09.03.1931 |
| |
|
|
| |
lata 30-te |
w 1943 roku |
| Wymiary: |
|
|
| długość (max.) |
183 m |
|
| szerokość |
20,14 m |
|
| zanurzenie |
6,5 m |
|
| Wyporność |
|
|
| pełna |
11000 ts |
około 13000 ts |
| standardowa |
9200ts |
|
| Układ napędowy: |
|
|
| kotły |
8 kotłów typu White-Forster
(Northampton posiadał kotły typu Yarrow) |
|
| turbiny |
4 turbiny Parsonsa z jednostopniową przekładnią redukcyjną |
|
| turbogeneratory |
2x250kW, 2x200kW |
|
| moc |
107 000 KM |
|
| śruby |
4 |
|
| prędkość |
32,5 węzła |
|
| zasięg |
10000 mil morskich przy prdkości 15 węzłów |
|
| Pancerz: |
|
|
| burtowy |
76 mm ze stali STS |
|
| pokładowy |
25 mm ze stali STS |
|
| grodzie poprzeczne |
63 mm ze stali STS |
|
| barbety |
38 mm |
|
| komory amunicyjne |
boki - 64 mm, dach - 51 mm |
|
| wieże |
czoło-64 mm, dach-51 mm, boki i tył-19mm |
|
| stanowisko dowodzenia |
38 mm |
|
| Uzbrojenie: |
|
|
| artyleria główna |
9 x 203 mm/50 kal. Mk14/0 |
|
| artyyleria średnia |
4 x 127 mm/25 kal. Mk13 |
8 x 127 mm/25 kal. Mk13 |
| artyyleria preciwlotnicza |
8 x 12,7 mm |
16 x 40 mm, 18 x 20 mm |
| wyrzutnie torpedowe |
6 x 533 |
brak |
| Systemy kierowania ogiem: |
|
|
| artyleria główna |
Mk24 z dalmierzem o bazie 3,7 metra |
1xMk24 z radarem Mk3 |
| artyleria średnia |
Mk19 |
2xMk33 z radarem Mk4 |
| artyleria przeciwlotnicza |
brak |
4xMk51 |
| Radary: |
brak |
CXAM |
| Wyposażenie lotnicze: |
|
|
| katapulty |
2 |
|
| wodnosamoloty |
4 Vought O3U Corsair |
4 Curtis SOC Seagull |
| Załoga: |
576 marynarzy i 45 oficerów |
734 oficerów i marynarzy |
-------------------------------------------------
Literatura
Tekst - Michał Kopacz, FLOTA XX STULECIA "Amerykańskie krążowniki typu NORTHAMPTON"
Rysunki - Sławomir Brzeziński. FLOTA XX STULECIA "Amerykańskie krążowniki typu NORTHAMPTON"
Zdjęcia Naval History Center
|
|