
Krótko po południu 28 lutego resztki Połączonego Zespołu Uderzeniowego zawinęły do portu Tanjong Priok. Tu holenderski wiceadmirał Conrad Helfrich nakazał obu okrętom udanie się do Tijlatjap i ewentualne kontynuowanie walki w obronie Jawy. Najważniejszą rzeczą przed powtórnym wyjściem w morze było uzupełnienie zapasów paliwa i amunicji. Obaj dowódcy alianckich krążowników srogo się jednak zawiedli. W porcie znajdowało się jedynie 1000 ton ropy i ani jednej sztuki pocisków kalibru 152mm i 203mm. O ile Perth po długich targach otrzymał 300 ton paliwa, to o Houstonie zdecydowano, że posiada wystarczającą ilość paliwa. Amerykański krążownik był w stanie oddać zaledwie 50 salw i to po wliczeniu amunicji z nieczynnej wieży nr.3. Perth znajdował się w jeszcze gorszej sytuacji - każde z jego sześciu dział mogło wystrzelać 20 razy. Zdecydowano, że okręty udadzą się do Tijlatjap najkrótszą drogą - wzdłuż Zatoki Banten i dalej poprzez Cieśninę Sunda oddzielającą Jawę od Sumatry. Dzień wcześniej tą samą drogę przeszły inne alianckie okręty - lekkie krążowniki HMAS Hobart, HMS Danae, HMS Dragon oraz niszczyciele HMS Scout, HMS Tenedos. Holendrski Everets musiał zwrócić z powodu sztormu.

Przeprowadzone około godziny piętnastej rozpoznanie lotnicze nie wykryło
w okolicach cieśniny nieprzyjacielskich okrętów. Na odprawie komandor
Waller postanowił, że krążowniki w towarzystwie niszczyciela Everets
wyruszą o godzinie 18:00. Ostatecznie termin ten przełożono o jedną
godzinę. Everets nie otrzymał oficjalnego rozkazu wyjścia w morze,
co spowodowało, że gdy krążowniki odcumowywały od nabrzeża, ten dopiero
podnosił ciśnienie pary w kotłach. Komandor Waller postanowił nie
czekać na marudera - dostał on rozkaz późniejszego dołączenia do
zespołu. O 19:30 Perth wraz z Houstonem opuściły port w Batawii i
po przejściu przez ochronne pola minowe, ruszyły z ekonomiczną prędkością
20 węzłów w kierunku Cieśniny Sunda.
W tym samym czasie do Zatoki Banten położonej w bezpośredniej bliskości
Cieśniny Sunda zmierzała część japońskiego zespołu inwazyjnego kontradmirała
Takeo Kurity. Składała się ona z 33 transportowców osłanianych przez
niszczyciele z 3 Dywizjonu 3 Floty (11 Eskadra - Shirayuki, Hatsuyuki,
Fubuki, 12 Eskadra - Shirakumo, Murakumo) oraz 5 Dywizjonu 3 Floty
(5
Eskadra - Harukaze, Hatakaze, Asakaze), którymi z pokładu lekkiego
krążownika Natori dowodził kontradmirał Kenzaburo Hara. Daleką eskortę
stanowił ciężkie krążowniki 7 Dywizjonu Kumano, Suzuya,
Mogami, Mikuma
wraz z lotniskowcem Ryujo, transportowcem wodnosamolotów Chiyoda oraz
trzema niszczycielami.
O ile komandor Waller nie wiedział o obecności nieprzyjacielskiej
floty, to Japończycy posiadali dokładne informacje o alianckich krążownikach
w Batawii i liczyli się z możliwością nocnej bitwy.
Po dotarciu na miejsce sześć transportowców (po osłoną torpedowców
Hatsukari
i Chidori) zostało wysłanych na zachodnią stronę cypla St. Nicolas
Point, oddzielającego Zatokę Banten od wód Cieśniny Sunda. Pozostałych
27 statków rozpoczęło wyładunek na plażach zatoki. Wraz z nimi pozostały
dwa niszczyciele Harukaze i Hatakaze i kilka jednostek pomocniczych
(stawiacz min Shirataka, trałowce W1, W2, W3,
W4). Na północ od St. Nicolas Point patrolował krążownik Natori wraz z niszczycielami
Shirayuki,
Hatsuyuki, Asakaze. Shirakumo i Murakumo strzegły Cieśniny Sunda. Półdywizjon
krążowników Mogami, Mikuma pozostawał poza rejonem lądowania, 10 mil
na północ od zatoki.
Alianckie krążowniki zbliżały się do Zatoki Banten w szyku torowym.
Na czele szedł flagowy Perth za nim w odległości 1000 metrów płynął
Houston. O 22:15 (czasu lokalnego) oba okręty okrążyły od wschodu znajdującą
się na wysokości Zatoki Bantam wysepkę Babi, poczym skierowały się
na St. Nicolas Point. Do zbawczej Cieśniny Sunda pozostawało zaledwie
26 kilometrów - nie cała godzina drogi.
Jednak już od dobrych kilku minut za rufą krążownika Houston płynął
niszczyciel Fubuki. Około 22:40 dostrzeżono cienie poruszających się
przed dziobem okrętów. Komandor Waller szybko zdał sobie sprawę, że
nie są to zapowiadane holenderskie patrolowce i ogłosił alarm. Krótko
potem
obserwatorzy na jednostce flagowej spostrzegli podążający za nimi okręt.
W odpowiedzi na nadany aldisem sygnał rozpoznawczy nadeszła seria niezrozumiałych
zielonkawych rozbłysków. Komandor Waller dał rozkaz otwarcia ognia
i łamiąc ciszę radiową wysłał w eter sygnał o rozpoczęciu walki. Niszczyciel
Fubuki zawrócił stawiając przy tym zasłonę dymną. W chwilę potem jego
dowódca, komandor Masao Yamashita, nakazał odpalenie dziewięciu torped.
W celu ich uniknięcia alianckie krążowniki wykonały ciasną pętlę, poczym
powróciły na poprzedni kurs.

W tym czasie stojące u brzegów transportowce chronione były jedynie przez dwa niszczyciele Harukaze i Hatakaze. Początkowo oba nie angażowały się w akcję ofensywną starając się przykryć wody zatoki gęstą zasłoną dymną. Przez osiem kolejnych minut Perth i Houston płynąc równolegle do brzegów, biły ze wszystkich dział do każdego pojawiającego się celu. Intensywny ostrzał krążowników nie przyniósł jednak japońskim statkom większych szkód. Chwilowa przewaga zespołu komandora Wallera wkrótce zaczęła topnieć. Z północnego-zachodu nadciągnął krążownik Natori wraz z resztą niszczycieli bliskiej eskorty. Japońskie jednostki działając w małych zespołach otworzyły gwałtowny ogień, szybko skracając odległość. Pod ich naporem alianckie krążowniki zmieniły kurs na południowy, by w chwilę potem w pobliżu Wyspy Penang zawrócić na wschód. Pomiędzy 23:10 a 23:20. Natori wraz z niszczycielami 5 i 11 Eskadry przeprowadziły atak torpedowy, jednak żadna z 28 "długich lanc" nie osiągnęła celu. Dystans pomiędzy walczącymi okrętami drastycznie zmalał co spowodowało, że na wodach zatoki zapanował kompletny chaos. Pociski wystrzeliwane do znajdujących się pośrodku japońskiej floty inwazyjnej krążowników przenosiły i padały wśród własnych statków. Zarówno Japończycy jak i alianci wprowadzili do akcji działka i ciężkie karabiny przeciwlotnicze. W tym czasie Houston otrzymał pierwsze trafienie w okolicach mostka, które wznieciło mały pożar. Na australijskim krążowniku wybuchły trzy pociski nie wyrządzając większych szkód. Od ognia alianckich okrętów uszkodzenia odniosły niszczyciele Harukaze i Shirayuki.

Z powody będącej na wyczerpaniu amunicji komandor Waller zdecydował
o przerwaniu walki i próbie przebicia się do cieśniny Sunda. Około
godziny 23:19 okręty zawróciły na północny-zachód kierując się na St.
Nicolas Point - było już jednak za późno. Na scenie pojawiły się nadpływające
z północy ciężkie krążowniki Mikuma i Mogami wraz towarzyszącym im
niszczycielem
Shikinami. Z odległości 8 kilometrów każdy z krążowników odpalił salwę
sześciu torped w kierunku czołowego Pertha. W chwilę potem atak przeprowadziły
również niszczyciele Harukaze i Hatakaze. O 23:30 jedna z torped znalazła
drogę do przedniej maszynowni australijskiego okrętu. Dowódca okrętu
skwitował to suchym "Bardzo dobrze". Perth wyczerpawszy amunicję
strzelał już tylko pociskami ćwiczebnymi i oświetlającymi.
W okolicach wysepki Babi okręt flagowy półdywizjonu komandora Shakao
Sukiyama - Mikuma, zawrócił na zachód wprowadzając resztę swojego zespołu
na kurs równoległy do kursy alianckich jednostek. Po zwrocie Mogami
odpalił kolejnych sześć torped w kierunku krążownika Houston. Atak
ten okazał się nie lada wyczynem. Wszystkie wystrzelone "długie
lance" minęły amerykański krążowniki i z prędkością 48 węzłów
pomknęły w stronę plaż Zatoki Banten. O
godzinie 23:35 wśród zakotwiczonych transportowców nastąpiło pięć potężnych
eksplozji. Sakura Maru (7,149 ton), Horai Maru (9,162 ton)
Tatsuno
Maru (6,960 ton) i Shinshu Maru (8,160 ton) zatonęły lub musiały zostać
wyrzucone na brzeg. Piąta torpeda rozerwała na strzępy trałowiec W2.
Wydarzenia te nie mogły jednak poprawić sytuacji komandora Wallera.
Jego zespół iluminowany przez japońskie niszczyciele dostał się pod
celny ogień krążowników Mikuma i Mogami. Na przekór jako pierwszy trafił
Houston. Jego pocisk uszkodził instalacje elektryczną na Mikumie. Japoński
okręt flagowy musiał wstrzymać ogień do momenty usunięcia awarii (trwało
to kilka minut).
Kolejny atak torpedowy przeprowadzony przez niszczyciele Shirakumo
i Murakumo ostatecznie przypieczętował los krążownika Perth. Po drugim
trafieniu "długa lancą", komandor Waller dał rozkaz opuszczenia
okrętu. Nim załoga zdążyła go wykonać trafiły jeszcze dwie torpedy:
w okolicach dziobu i rufy. Perth zatonął o godzinie 23:42 w pozycji
05"51'S 106"7'E - trzy mile
na wschód od St. Nicolas Point. Wraz z okrętem zginęło 351 ludzi załogi
w tym dowódca jednostki komandor Waller.

Po wyeliminowaniu australijskiego krążownika uwaga japońskich
okrętów skoncentrowała się na Houstonie. Komandor Rooks widząc beznadziejność
sytuacji zrezygnował z próby forsowania Cieśniny Sunda i zawrócił w
kierunku japońskich transportowców. Amerykański krążownik otoczony
ze wszystkich stron i oświetlony światłem reflektorów stał się wkrótce
pływającą tarczą. Salwa pocisków kalibru 203 mm przebiła prawą burtę
okrętu, przeleciała poprzez kwatery wyższych oficerów i nie eksplodując
wyleciała drugą burtą. Kolejny ciężki granat trafił w pokład dziobowy.
Odległość do japońskich niszczycieli była tak mała, że załoga strzelała
do reflektorów z broni ręcznej. Dwie dziobowe wieże artylerii głównej
wciąż odgryzały się nieprzyjacielskim jednostkom i mimo zniszczonej
już centrali kierowania ogniem udało im się uszkodzić niszczyciel Shikinami.
Koniec okrętu był już jednak blisko. O 23:40 cała salwa pocisków 203
mm eksplodowała w tylnej maszynowni zabijając wszystkich znajdujących
się tam ludzi. Houston zwolnił lecz wciąż poruszał się do przodu z
prędkością 23 węzłów. Parę minut później w prawą burtę uderzyła pierwsza
torpeda. O 23:50 wieża nr.2 otrzymała bezpośrednie trafienie ciężkim
granatem. Od wybuch przygotowanych do użycia ładunków miotających pod
dziobowymi wieżami wybuchł pożar. W celu niedopuszczenia do eksplozji
komór amunicyjnych, dowódca wydał rozkaz o zatopieniu obu magazynów.
W chwilę potem w krótkich odstępach czasu Houston został trafiony kolejnymi
trzema torpedami. Jedna eksplodowała w rejonie dziobu, druga zniszczyła
ostatnią pracującą maszynownie pozostawiając okręt w bezruchu. Ostatnia "długa
lanca" pochodząca z niszczyciela Shikinami tym razem trafiła w
lewą burtę, na wysokości przedniej maszynowni.
Wdzierająca się woda spowodowała 20 stopniowy przechył okrętu na prawą
burtę. Dowódca jednostki komandor Rooks dał rozkaz opuszczenia okrętu.
1 marca o godzinie 0:05 USS Houston przewrócił się i poszedł na dno
z wciąż powiewającą na maszcie banderą.
Przez ostatnich 15 minut tonący krążownik ciągle znajdował się pod
silnym ostrzałem prowadzonym z japońskich okrętów. Przyczyniło się
do dużych strat osobowych - z 1061 ludzi załogi uratowanych zostało
jedynie 368. Od odłamków zginął również dowódca krążownika komandor
Rooks. Wszyscy rozbitkowie dostali się do japońskich obozów pracy (pozostali
tam, aż do końca wojny).

Nowemu krążownikowi nie dane zostało wiele szans na pomszczenie swojego
poprzednika. W symboliczny sposób uczynił to przedostatni dowódca krążownika
USS Houston (CA-30) kontradmirał Jesse B. Oldendorf. W 1944 roku wraz
z potężnym zespołem okrętów US Navy rozstrzelał on w położonej na Filipinach
Cieśninie Surigao zespół kontradmirał Nishimury. Okrętem flagowym Olendorfa
był krążownik Louisville - siostrzana jednostka Houstona. W skład sił
japońskich wchodził krążownik Mogami, który mimo, że przetrwał pogrom
to po bitwie był już tylko pływającym wrakiem - jeszcze tego samego
dnia został dobity przez amerykańskie lotnictwo.
Pełna historia ostatniej walki Houstona została odkryta dopiero po
wojnie, gdy uwolniono załogę okrętu. Komandor Albert H. Rooks za swoją
odwagę został pośmiertnie odznaczony Medalem Honoru (Medal of Honor).
Krążownik podczas swojej krótkiej służby w czasie II wojny światowej
otrzymał dwie odznaki Battle Star. Po wojnie okręt wyróżniono również
orderem Presidential Unit Citation.
Literatura:
Tekst - Michał Kopacz, FLOTA XX STULECIA "Amerykańskie ktążowniki typu
NORTHAMPTON" cz.I
Rysunki - Sławomir Brzeziński , FLOTA XX STULECIA "Amerykańskie ktążowniki
typu NORTHAMPTON" cz.I
Zdjęcia Naval History Center