baner

Intro Artykuły ORP Błyskawica Ekspozycje Modele Literatura Galerie Quiz Linki Forum

Zatopienie krążownika
USS HOUSTON

obrazek
USS Houston

Krótko po południu 28 lutego resztki Połączonego Zespołu Uderzeniowego zawinęły do portu Tanjong Priok. Tu holenderski wiceadmirał Conrad Helfrich nakazał obu okrętom udanie się do Tijlatjap i ewentualne kontynuowanie walki w obronie Jawy. Najważniejszą rzeczą przed powtórnym wyjściem w morze było uzupełnienie zapasów paliwa i amunicji. Obaj dowódcy alianckich krążowników srogo się jednak zawiedli. W porcie znajdowało się jedynie 1000 ton ropy i ani jednej sztuki pocisków kalibru 152mm i 203mm. O ile Perth po długich targach otrzymał 300 ton paliwa, to o Houstonie zdecydowano, że posiada wystarczającą ilość paliwa. Amerykański krążownik był w stanie oddać zaledwie 50 salw i to po wliczeniu amunicji z nieczynnej wieży nr.3. Perth znajdował się w jeszcze gorszej sytuacji - każde z jego sześciu dział mogło wystrzelać 20 razy. Zdecydowano, że okręty udadzą się do Tijlatjap najkrótszą drogą - wzdłuż Zatoki Banten i dalej poprzez Cieśninę Sunda oddzielającą Jawę od Sumatry. Dzień wcześniej tą samą drogę przeszły inne alianckie okręty - lekkie krążowniki HMAS Hobart, HMS Danae, HMS Dragon oraz niszczyciele HMS Scout, HMS Tenedos. Holendrski Everets musiał zwrócić z powodu sztormu.

obrazek
Krążownik Houston opuszcza Darwin 18 lutego 1942 roku - ostatnia fotografia okrętu

Przeprowadzone około godziny piętnastej rozpoznanie lotnicze nie wykryło w okolicach cieśniny nieprzyjacielskich okrętów. Na odprawie komandor Waller postanowił, że krążowniki w towarzystwie niszczyciela Everets wyruszą o godzinie 18:00. Ostatecznie termin ten przełożono o jedną godzinę. Everets nie otrzymał oficjalnego rozkazu wyjścia w morze, co spowodowało, że gdy krążowniki odcumowywały od nabrzeża, ten dopiero podnosił ciśnienie pary w kotłach. Komandor Waller postanowił nie czekać na marudera - dostał on rozkaz późniejszego dołączenia do zespołu. O 19:30 Perth wraz z Houstonem opuściły port w Batawii i po przejściu przez ochronne pola minowe, ruszyły z ekonomiczną prędkością 20 węzłów w kierunku Cieśniny Sunda. W tym samym czasie do Zatoki Banten położonej w bezpośredniej bliskości Cieśniny Sunda zmierzała część japońskiego zespołu inwazyjnego kontradmirała Takeo Kurity. Składała się ona z 33 transportowców osłanianych przez niszczyciele z 3 Dywizjonu 3 Floty (11 Eskadra - Shirayuki, Hatsuyuki, Fubuki, 12 Eskadra - Shirakumo, Murakumo) oraz 5 Dywizjonu 3 Floty (5
Eskadra - Harukaze, Hatakaze, Asakaze), którymi z pokładu lekkiego krążownika Natori dowodził kontradmirał Kenzaburo Hara. Daleką eskortę stanowił ciężkie krążowniki 7 Dywizjonu Kumano, Suzuya, Mogami, Mikuma wraz z lotniskowcem Ryujo, transportowcem wodnosamolotów Chiyoda oraz trzema niszczycielami.

O ile komandor Waller nie wiedział o obecności nieprzyjacielskiej floty, to Japończycy posiadali dokładne informacje o alianckich krążownikach w Batawii i liczyli się z możliwością nocnej bitwy. Po dotarciu na miejsce sześć transportowców (po osłoną torpedowców Hatsukari i Chidori) zostało wysłanych na zachodnią stronę cypla St. Nicolas Point, oddzielającego Zatokę Banten od wód Cieśniny Sunda. Pozostałych 27 statków rozpoczęło wyładunek na plażach zatoki. Wraz z nimi pozostały dwa niszczyciele Harukaze i Hatakaze i kilka jednostek pomocniczych (stawiacz min Shirataka, trałowce W1, W2, W3, W4). Na północ od St. Nicolas Point patrolował krążownik Natori wraz z niszczycielami Shirayuki, Hatsuyuki, Asakaze. Shirakumo i Murakumo strzegły Cieśniny Sunda. Półdywizjon krążowników Mogami, Mikuma pozostawał poza rejonem lądowania, 10 mil na północ od zatoki. Alianckie krążowniki zbliżały się do Zatoki Banten w szyku torowym. Na czele szedł flagowy Perth za nim w odległości 1000 metrów płynął Houston. O 22:15 (czasu lokalnego) oba okręty okrążyły od wschodu znajdującą się na wysokości Zatoki Bantam wysepkę Babi, poczym skierowały się na St. Nicolas Point. Do zbawczej Cieśniny Sunda pozostawało zaledwie 26 kilometrów - nie cała godzina drogi. Jednak już od dobrych kilku minut za rufą krążownika Houston płynął niszczyciel Fubuki. Około 22:40 dostrzeżono cienie poruszających się przed dziobem okrętów. Komandor Waller szybko zdał sobie sprawę, że nie są to zapowiadane holenderskie patrolowce i ogłosił alarm. Krótko potem
obserwatorzy na jednostce flagowej spostrzegli podążający za nimi okręt. W odpowiedzi na nadany aldisem sygnał rozpoznawczy nadeszła seria niezrozumiałych zielonkawych rozbłysków. Komandor Waller dał rozkaz otwarcia ognia i łamiąc ciszę radiową wysłał w eter sygnał o rozpoczęciu walki. Niszczyciel Fubuki zawrócił stawiając przy tym zasłonę dymną. W chwilę potem jego dowódca, komandor Masao Yamashita, nakazał odpalenie dziewięciu torped. W celu ich uniknięcia alianckie krążowniki wykonały ciasną pętlę, poczym powróciły na poprzedni kurs.

obrazek

W tym czasie stojące u brzegów transportowce chronione były jedynie przez dwa niszczyciele Harukaze i Hatakaze. Początkowo oba nie angażowały się w akcję ofensywną starając się przykryć wody zatoki gęstą zasłoną dymną. Przez osiem kolejnych minut Perth i Houston płynąc równolegle do brzegów, biły ze wszystkich dział do każdego pojawiającego się celu. Intensywny ostrzał krążowników nie przyniósł jednak japońskim statkom większych szkód. Chwilowa przewaga zespołu komandora Wallera wkrótce zaczęła topnieć. Z północnego-zachodu nadciągnął krążownik Natori wraz z resztą niszczycieli bliskiej eskorty. Japońskie jednostki działając w małych zespołach otworzyły gwałtowny ogień, szybko skracając odległość. Pod ich naporem alianckie krążowniki zmieniły kurs na południowy, by w chwilę potem w pobliżu Wyspy Penang zawrócić na wschód. Pomiędzy 23:10 a 23:20. Natori wraz z niszczycielami 5 i 11 Eskadry przeprowadziły atak torpedowy, jednak żadna z 28 "długich lanc" nie osiągnęła celu. Dystans pomiędzy walczącymi okrętami drastycznie zmalał co spowodowało, że na wodach zatoki zapanował kompletny chaos. Pociski wystrzeliwane do znajdujących się pośrodku japońskiej floty inwazyjnej krążowników przenosiły i padały wśród własnych statków. Zarówno Japończycy jak i alianci wprowadzili do akcji działka i ciężkie karabiny przeciwlotnicze. W tym czasie Houston otrzymał pierwsze trafienie w okolicach mostka, które wznieciło mały pożar. Na australijskim krążowniku wybuchły trzy pociski nie wyrządzając większych szkód. Od ognia alianckich okrętów uszkodzenia odniosły niszczyciele Harukaze i Shirayuki.

obrazek

Z powody będącej na wyczerpaniu amunicji komandor Waller zdecydował o przerwaniu walki i próbie przebicia się do cieśniny Sunda. Około godziny 23:19 okręty zawróciły na północny-zachód kierując się na St. Nicolas Point - było już jednak za późno. Na scenie pojawiły się nadpływające z północy ciężkie krążowniki Mikuma i Mogami wraz towarzyszącym im niszczycielem Shikinami. Z odległości 8 kilometrów każdy z krążowników odpalił salwę sześciu torped w kierunku czołowego Pertha. W chwilę potem atak przeprowadziły również niszczyciele Harukaze i Hatakaze. O 23:30 jedna z torped znalazła drogę do przedniej maszynowni australijskiego okrętu. Dowódca okrętu skwitował to suchym "Bardzo dobrze". Perth wyczerpawszy amunicję strzelał już tylko pociskami ćwiczebnymi i oświetlającymi. W okolicach wysepki Babi okręt flagowy półdywizjonu komandora Shakao Sukiyama - Mikuma, zawrócił na zachód wprowadzając resztę swojego zespołu na kurs równoległy do kursy alianckich jednostek. Po zwrocie Mogami odpalił kolejnych sześć torped w kierunku krążownika Houston. Atak ten okazał się nie lada wyczynem. Wszystkie wystrzelone "długie lance" minęły amerykański krążowniki i z prędkością 48 węzłów pomknęły w stronę plaż Zatoki Banten. O godzinie 23:35 wśród zakotwiczonych transportowców nastąpiło pięć potężnych eksplozji. Sakura Maru (7,149 ton), Horai Maru (9,162 ton) Tatsuno Maru (6,960 ton) i Shinshu Maru (8,160 ton) zatonęły lub musiały zostać wyrzucone na brzeg. Piąta torpeda rozerwała na strzępy trałowiec W2. Wydarzenia te nie mogły jednak poprawić sytuacji komandora Wallera. Jego zespół iluminowany przez japońskie niszczyciele dostał się pod celny ogień krążowników Mikuma i Mogami. Na przekór jako pierwszy trafił Houston. Jego pocisk uszkodził instalacje elektryczną na Mikumie. Japoński okręt flagowy musiał wstrzymać ogień do momenty usunięcia awarii (trwało to kilka minut). Kolejny atak torpedowy przeprowadzony przez niszczyciele Shirakumo i Murakumo ostatecznie przypieczętował los krążownika Perth. Po drugim trafieniu "długa lancą", komandor Waller dał rozkaz opuszczenia okrętu. Nim załoga zdążyła go wykonać trafiły jeszcze dwie torpedy: w okolicach dziobu i rufy. Perth zatonął o godzinie 23:42 w pozycji 05"51'S 106"7'E - trzy mile
na wschód od St. Nicolas Point. Wraz z okrętem zginęło 351 ludzi załogi w tym dowódca jednostki komandor Waller.

Tonący Houston (obraz Joe T. Fleischman)
Tonący Houston (obraz Joe T. Fleischman)

Po wyeliminowaniu australijskiego krążownika uwaga japońskich okrętów skoncentrowała się na Houstonie. Komandor Rooks widząc beznadziejność sytuacji zrezygnował z próby forsowania Cieśniny Sunda i zawrócił w kierunku japońskich transportowców. Amerykański krążownik otoczony ze wszystkich stron i oświetlony światłem reflektorów stał się wkrótce pływającą tarczą. Salwa pocisków kalibru 203 mm przebiła prawą burtę okrętu, przeleciała poprzez kwatery wyższych oficerów i nie eksplodując wyleciała drugą burtą. Kolejny ciężki granat trafił w pokład dziobowy. Odległość do japońskich niszczycieli była tak mała, że załoga strzelała do reflektorów z broni ręcznej. Dwie dziobowe wieże artylerii głównej wciąż odgryzały się nieprzyjacielskim jednostkom i mimo zniszczonej już centrali kierowania ogniem udało im się uszkodzić niszczyciel Shikinami.
Koniec okrętu był już jednak blisko. O 23:40 cała salwa pocisków 203 mm eksplodowała w tylnej maszynowni zabijając wszystkich znajdujących się tam ludzi. Houston zwolnił lecz wciąż poruszał się do przodu z prędkością 23 węzłów. Parę minut później w prawą burtę uderzyła pierwsza torpeda. O 23:50 wieża nr.2 otrzymała bezpośrednie trafienie ciężkim granatem. Od wybuch przygotowanych do użycia ładunków miotających pod dziobowymi wieżami wybuchł pożar. W celu niedopuszczenia do eksplozji komór amunicyjnych, dowódca wydał rozkaz o zatopieniu obu magazynów. W chwilę potem w krótkich odstępach czasu Houston został trafiony kolejnymi trzema torpedami. Jedna eksplodowała w rejonie dziobu, druga zniszczyła ostatnią pracującą maszynownie pozostawiając okręt w bezruchu. Ostatnia "długa lanca" pochodząca z niszczyciela Shikinami tym razem trafiła w lewą burtę, na wysokości przedniej maszynowni. Wdzierająca się woda spowodowała 20 stopniowy przechył okrętu na prawą burtę. Dowódca jednostki komandor Rooks dał rozkaz opuszczenia okrętu. 1 marca o godzinie 0:05 USS Houston przewrócił się i poszedł na dno z wciąż powiewającą na maszcie banderą. Przez ostatnich 15 minut tonący krążownik ciągle znajdował się pod silnym ostrzałem prowadzonym z japońskich okrętów. Przyczyniło się do dużych strat osobowych - z 1061 ludzi załogi uratowanych zostało jedynie 368. Od odłamków zginął również dowódca krążownika komandor Rooks. Wszyscy rozbitkowie dostali się do japońskich obozów pracy (pozostali tam, aż do końca wojny).

Komandor Albert H. Rooks
Komandor Albert H. Rooks
Przez osiem miesięcy amerykańskie dowództwo nie posiadało żadnych informacji o losie krążownika USS Houston. Ostatni sygnał odebrany przez radiostację na wyspie Corregidor na Filipinach mówił jedynie o rozpoczęciu walki. Gdy do Stanów dotarły pierwsze wiadomości o zatopieniu krążownika, mieszkańcy miasta Houston w patriotycznym zrywie zebrali 85 milionów dolarów na nowy okręt (starczyło ich również na lotniskowiec USS San Jacinto). W celu zastąpienia "starej" załogi z miasta i okolic stawiło 1400 ochotników, z których przyjętych zostało 1000 osób. 12 października 1942 roku Sekretarz Marynarki Frank Knox postanowił, że kolejny krążownik z typu Cleveland oznaczony symbolem CL-81 (pierwotnie noszący nazwę Vicksburg) otrzyma nazwę Houston.

Nowemu krążownikowi nie dane zostało wiele szans na pomszczenie swojego poprzednika. W symboliczny sposób uczynił to przedostatni dowódca krążownika USS Houston (CA-30) kontradmirał Jesse B. Oldendorf. W 1944 roku wraz z potężnym zespołem okrętów US Navy rozstrzelał on w położonej na Filipinach Cieśninie Surigao zespół kontradmirał Nishimury. Okrętem flagowym Olendorfa był krążownik Louisville - siostrzana jednostka Houstona. W skład sił japońskich wchodził krążownik Mogami, który mimo, że przetrwał pogrom to po bitwie był już tylko pływającym wrakiem - jeszcze tego samego dnia został dobity przez amerykańskie lotnictwo. Pełna historia ostatniej walki Houstona została odkryta dopiero po wojnie, gdy uwolniono załogę okrętu. Komandor Albert H. Rooks za swoją odwagę został pośmiertnie odznaczony Medalem Honoru (Medal of Honor). Krążownik podczas swojej krótkiej służby w czasie II wojny światowej
otrzymał dwie odznaki Battle Star. Po wojnie okręt wyróżniono również orderem Presidential Unit Citation.

Literatura:
Tekst - Michał Kopacz, FLOTA XX STULECIA "Amerykańskie ktążowniki typu NORTHAMPTON" cz.I
Rysunki - Sławomir Brzeziński , FLOTA XX STULECIA "Amerykańskie ktążowniki typu NORTHAMPTON" cz.I
Zdjęcia Naval History Center

<<< Poprzedni Artykuły Nastepny >>>