![]() |
| Intro | Artykuły | ORP Błyskawica | Ekspozycje | Modele | Literatura | Galerie | Quiz | Linki | Forum |
Na drodze "twardego" Tanaki miał wkrótce stanąć Northampton wraz z pozostałymi okrętami zespołu TG 67.2 - krążownikami Minneapolis, New Orleans, Pensacola, Honolulu oraz niszczycielami Drayton, Fletcher, Maury i Perkins. Plan opracowany przez kontradmirała Thomasa C. Kinkaida, polegał na wysunięciu wyposażonych w radary niszczycieli daleko przed linię krążowników.
Życzenie nowego dowódcy spełniło się szybciej
niż mógłby tego oczekiwać. Następnego dnia otrzymał on informację, że
nocą w dniu 30 listopada spodziewane jest pojawienie się u brzegów Guadalcanal
japońskich niszczycieli. O godzinie 23:00 amerykańskie okręty wyszły
w morze. Zespół minął w lewym trawersie wyspę San Cristobal poczym okrążył
od wschodu wyspę Guadalcanal, by w nadchodzącej bitwie kierując się
na zachód mieć przeciwnika przed sobą (okręty "Tokyo Express" poruszały
się zwykle kanałem pomiędzy wyspami archipelagu Salomona ciągnącym się
od północy w kierunku południowo-wschodnim). W tym czasie do TG 67.2
dołączyły niszczyciele Lamson i Lardner, które wraz z dwoma innymi niszczycielami
osłaniały odwrót trzech transportowców. Kontradmirał Wright nie był
w stanie przekazać na nowe okręty szczegółowych rozkazów, w związku
z czym niszczyciele zostały po prostu umieszczone na końcu szyku. O
godzinie 23:06 radar flagowego okrętu kontradmirała - krążownika Minneapolis
- uzyskał pierwszy kontakt z nieprzyjacielem. Zespół wykonał skręt w
prawo formując szyk torowy, w którym na czele posuwały się niszczyciele
Fletcher, Perkins, Maury, Drayton za nimi krążowniki
Minneapolis, New Orleans, Pensacola, Honolulu,
Northampton. Na końcu znalazły się Lamson
i Lardner.
Wykryty zespół japoński składał się z ośmiu niszczycieli, które poruszały się z prędkością 12 węzłów wzdłuż brzegu wyspy Guadalcanal. Na czele kolumny szedł flagowy okręt kontradmirała Tanaki Naganami, za nim w kolejności poruszały się Makinami, Oyashio, Kuroshio, Kagero, Kawakaze, Suzukaze. Nieco z przodu po lewej stronie kolumny płynął niszczyciel Takanami, który pełnił funkcję okrętu osłaniającego. Jedynie Takanami i Naganami były przygotowane do walki. Możliwości bojowe pozostałych niszczycieli były mocno ograniczone poprzez poukładane na pokładach zasobniki z zaopatrzeniem. W momencie wykrycia dwa ostatnie niszczyciele Kawakaze, Suzukaze zastopowały i rozpoczęły operację opuszczania łodzi motorowych, które miał zaholować w pobliże brzegu zrzucone do morza zasobniki. Reszta okrętów kontynuowała marsz w kierunku przylądka Tassafaronga, znajdując się na kontrkursie amerykańskiego zespołu w odległości około 8 kilometrów. O godzinie 23:16 komandor William M. Cole, dowodzący amerykańskimi niszczycielami porosił kontradmirała Wrighta o zezwolenie na atak torpedowy. Ten jednak wahał się przez 5 długich minut z wydaniem zgody sądząc, iż dystans jest jeszcze zbyt duży. W tym czasie obserwatorzy na niszczycielu Takanami spostrzegli nadciągające niebezpieczeństwo i ostrzegli pozostałe jednostki. O 23:21 Fletcher odpalił salwę dziesięciu torped, Perkins osiem, a Drayton dwie. Chwilę potem przemówiły działa krążownika Minneapolis, a po nich działa reszty krążowników. Japońskie niszczyciele zareagowały błyskawicznie. Biorąc namiar na wybłyski z dział odpaliły one swoje torpedy. Jako jeden z pierwszych uczynił to Takanami, na którym skoncentrował się morderczy ogień okrętów zespołu TG 67.2. Na efekty ostrzału nie trzeba było długo czekać. Japoński niszczyciel otrzymał około 37 trafień pociskami kalibru 203 mm, 10 kalibru 152mm oraz kilkadziesiąt kalibru 127 mm, co spowodowało, że został on dosłownie zmieciony z powierzchni morza. Amerykanie nie osiągnęli już więcej sukcesów (odłamkami został jeszcze lekko uszkodzony Naganami), a krążowniki kontradmirała Wrighta z myśliwych szybko stały się zwierzyną.
Około 23:29 swoje śmiercionośne "długie lance" wystrzeliły Kuroshio, Kawakaze i Suzukaze (niektóre źródła podają, że Suzukaze nie odpalił żadnej torpedy z powodu trudności z wyrzuceniem za burtę transportowanych zasobników). Po dokonaniu zwrotu na kurs powrotny strzelał Naganami i powtórnie Kuroshio. O ile wszystkie amerykańskie torpedy chybiły, to już pierwsza salwa japońskich "długich lanc" zebrała obfite żniwo. Walnie pomógł im w tym amerykański dowódca, który od momentu rozpoczęcia starcia utrzymywał stały kurs i prędkość. Po oddaniu dziewiątej salwy, płynący na czele zespołu krążowników Minneapolis otrzymał dwa trafienia. W momencie gdy kolejny krążownik New Orleans rozpoczął manewr wymijania uszkodzonej jednostki flagowej, eksplozja japońskiej torpedy oderwała mu dziób. Dowódca trzeciego w szyku krążownika Pensacola w celu uniknięcia kolizji skręcił w lewo, co nie było najrozsądniejszą decyzją. Okręt został oświetlony przez płonące w tle dwie pierwsze jednostki, a dodatkową atrakcją dla załogi były przelatujące na wysokości masztów ostatnie salwy z dział krążowników Minneapolis i New Orleans. Zaraz po powrocie na poprzedni kurs u burty Pensacoli eksplodowała kolejna celna "długa lanca". Czwarty w linii lekki krążownik Honolulu powiększył prędkość do 30 węzłów i po wykonaniu kilku ostrych zwrotów ominął uszkodzone okręty z prawej strony, co pozwoliło mu uniknąć japońskich torped. Idący na końcu szyku Northampton początkowo starał się powtarzać manewry poprzednika, lecz szybko zginął mu on z pola widzenia. Artyleria krążownika sporadycznie otwierała ogień do obiektów pojawiających się na ekranie radaru. Podobnie jak Honolulu krążownik skręcił w prawo. Po ominięciu płonących amerykańskich krążowników, Northampton powrócił na poprzedni kurs i tu dosięgły go dwie japońskie torpedy. Pochodziły one prawdopodobnie z niszczyciela Oyashio, który na początku bitwy miał problemy z uwolnieniem się do zalegających pokład zasobników z zaopatrzeniem i jako jeden z ostatnich odpalił salwę ośmiu torped.
Kolejność odpalanych przez japońskie niszczyciele torped oraz przypisywanie trafień konkretnym jednostkom jest mocno problematyczne. W ciągu kilkunastu minut (a są i relacje mówiące o zaledwie 4 minutach) niszczyciele kontradmirała Tanaki odpaliły blisko 50 torped i można tylko zgadywać, które z nich były odpowiedzialne za uszkodzenia na amerykańskich jednostkach. O godzinie 23:48 obserwatorzy na pokładzie krążownika Northampton spostrzegli ślady dwóch torped zbliżających się do lewej burty. Mimo gwałtownego uniku obie trafiły w tylną część okrętu. Torpedy eksplodowały w niewielkiej odległości od siebie wywołując jeden wspólny gejzer wody. Pierwsza z nich uderzyła w rufową maszynownie. Druga tuż za nią na wysokości pomieszczeń wyparowników przed podręcznymi magazynami z amunicją do dział kalibru 127mm. Z czterech śrub ocalała tylko jedna, która ciągle obracając się wprowadziła okręt w szeroką cyrkulację. Poprzez dwie wielkie dziury do wnętrza okrętu natychmiast wtargnęła woda powodując spory przechył jednostki. W celu zmniejszenia naporu na grodzie wodoszczelne komandor Kidds nakazał zastopować. Pomimo tego woda powoli, ale nieubłaganie zalewała kolejne przedziały przedostając się poprzez rozszczelnione otwory konstrukcyjne. Prace drużyn awaryjnych utrudniał rozprzestrzeniający się wokół masztu głównego pożar. Został on spowodowany rozrzuconym podczas wybuchu paliwem z rozerwanych zbiorników burtowych. Szalejące płomienie przedzieliły wkrótce okręt na dwie części. Po północy część załogi otrzymała rozkaz opuszczenia krążownika - pozostały jedynie ekipy walczące o uratowanie okrętu. Zawiodły wszelkie próby kontrbalastowania i o godzinie pierwszej w nocy Northampton miał już 23 stopnie przechyłu. O drugiej w nocy zarówno pożary jak i przecieki nie zostały opanowane, a przechył wzrósł do 36 stopni. Gdy ciśnienie w wężach gaśniczych spadło do zera, stało się jasne, że jednostki nie da się już uratować i komandor Kidds dał rozkaz opuszczenia okrętu. O godzinie 03:04 Northampton poszedł rufą na dno w pozycji 09°12'S, 159°50'E. Do godziny czwartej nad ranem niszczyciele Fletcher i Drayton podjęły z wody resztę załogi (straty okazały się relatywnie niskie - zginęło 58 ludzi). Mimo, że amerykanie stracili jeden krążownik, a trzy dalsze poszły na długi czas do remontu to japoński garnizon po raz kolejny nie otrzymał jakże ważnych posiłków. Interesujące były również reakcje dowództwa obu flot. Kontradmirał Wright został wytypowany do jednego z wyższych odznaczeń - Naval Cross, a komandora Cole skrytykowano za słabe wykorzystanie niszczycieli. Niekwestionowany zwycięzca starcia kontradmirał Tanaka na skutek decyzji sztabu 8 Floty przestał być dowódcą pływającym i przeniesiono go na ląd.
|
| <<< Poprzedni | Artykuły | Nastepny >>> |