![]() |
| Intro | Artykuły | ORP Błyskawica | Ekspozycje | Modele | Literatura | Galerie | Quiz | Linki | Forum |
Dnia 21 czerwca 1919 roku trzon Hochseeflotte (niemiecka flota pełnomorska) spoczął na dnie brytyjskiej bazy morskiej Scapa Flow. Rozkaz samozatopienia internowanej floty wydał jej głównodowodzący kontradmirał Ludwig von Reuter. W dziejach morskiej historii było to największe zbiorowe samobójstwo okrętów. W ciągu zaledwie kilku godzin zatonęło 10 pancerników, 5 krążowników liniowych, 5 lekkich krążowników i blisko 50 kontrtorpedowców o łącznej wyporności ponad 450 tys. ton. Wydarzenie to zakończyło krótki okres, w którym niemiecka marynarka zaliczała się do morskich potęg, będąc drugą co do wielkości flotą świata. Na początku 1918 roku cesarskie Niemcy zaczęły odczuwać trudy ciągnącej się już od czterech lat wojny. Kraj był wyczerpany, brakowało żywności i zaopatrzenia dla wojsk, wśród ludności cywilnej wzrastały zaś nastroje rewolucyjne. W marcu po podpisaniu pokoju z Rosją i przerzuceniu wszystkich wojsk
na front zachodni, państwa centralne podjęły ostateczną próbę przechylenia
szali zwycięstwa na swoją stronę. Jednak już w lipcu, zakrojona na
szeroką skale ofensywa, załamała się na skutek kontruderzenia wojsk
alianckich, które po przejęciu inicjatywy na całym froncie, odrzuciły
Niemców, aż do Linii Zygfryda. Na tle tych wydarzeń kondycja niemieckiej marynarki wojennej wydawała się być całkiem dobra. Pomimo, że wojna podwodna nie spełniła pokładanych w niej nadziei, to cała Hochseeflotte pozostawała prawie nienaruszona i ciągle stanowiła potężną siłę. Na jej czele od 11 sierpnia 1918 roku stanął awansowany do stopnia admirała Franz von Hipper. Dotychczasowy dowódca Hochseeflotte admirał Reinhard Scheer został mianowany przez cesarza Wilhelma II szefem sztabu admiralicji Kierownictwa Marynarki Wojennej (Seekriegsleitung). Adm. Scheer jak i większość wyższych wojskowych przeciwny był wszelkim "poniżającym" pertraktacjom pokojowym. Uważał, że jedynie zbrojna akcja może pomóc krajowi, jeśli nie w wygraniu wojny to przynajmniej wzmocnieniu pozycji i wynegocjowaniu korzystniejszych warunków rozejmu. Dowiedziawszy się o planowanej przez rząd zgodzie na warunki prezydenta Wilsona, adm. Scheer w dniu 16 października osobiście zjawił się u kanclerza by przekonać go o konieczności kontynuowania nieograniczonej wojny podwodnej. Ten jednak pozostał niewzruszony na jego argumenty. Admirał udał się więc wprost do cesarza, który będąc w stanie silnej depresji dał mu zgodę na swobodne dysponowanie flotą. Nazajutrz kanclerz, poparty przez parlamentarnych przedstawicieli wszystkich ugrupowań politycznych wymusił na cesarzu wydanie rozkazu o odwołaniu okrętów podwodnych do baz. Nie godząc się na zaprzestanie działań wojennych przez marynarkę, sztab floty niemieckiej podjął decyzję o wydaniu flocie angielskiej decydującej bitwy. Opracowanie szczegółów planu i jego jak najszybsze wcielenie w życie polecono adm. von Hipperowi. Bezpośedni rozkaz od admirała Scheera dotarł do głównodowadzącego Hochseeflotte w dniu 22 października (został on przewieziony z Berlina przez komadora M. von Levetzowa - szefa działu operacyjnego). Ponieważ dysproporcja liniowej floty angielskiej i niemieckiej była zbyt duża, plan przewidywał wcześniejsze uszczuplenie sił przeciwnika. Niemiecka Hochseeflotte miała dotrzeć pod osłoną nocy do wybrzeży Flandrii, gdzie o świcie okręty rozpoczęłyby bombardowanie wojsk alianckich. Zwabiona flota brytyjska wpadłaby na świeżo postawione zagrody minowe oraz gęsto rozsiane U-booty. W nocy zaatakowałyby kontrtorpedowce. Dopiero następnego dnia rano nastąpić miało starcie głównych flot. Po zaakceptowaniu planu przez adm. Scheera, rozpoczęto przygotowania do operacji. Okręty podwodne mające zająć najdalsze pozycje zostały wysłane w morze, a na lekkie krążowniki ładowano pełne zapasy min. Ostatecznie flota była gotowa do wyjścia w morze 28 października. W
nocy z 29 na 30 października głównodowodzący Hochseeflotte adm. von
Hipper na flagowym okręcie liniowym Baden ruszył ku decydującej
bitwie. Wraz z nim z Wilhelmshafen w morze wyszedł potężny zespół
w składzie: Okręty nie zdążyły jednak jeszcze daleko odpłynąć od portu, gdy dwa pancerniki 1 eskadry -Thüringen i Helgoland - zaczęły wyraźnie zwalniać, by w chwilę potem w ogóle wyjść z szyku i zastopować. Na zapytanie o przyczynę takiego postępowania, z pancerników nadano: "jesteśmy za rządem, pokojem i wolnością". Odpowiedzią na kolejny sygnał dowódcy floty, nakazujący natychmiastowe zajęcie miejsca w szyku, był jedynie huk opuszczanych kotwic.
Po krótkiej naradzie ze sztabem adm. von Hippper polecił 7 flotylli kontrtorpedowców okrążyć zbuntowane jednostki i w razie nieposłuszeństwa zatopić je. Jednak już po chwili rozkaz ten został odwołany, a pancerniki Thüringen i Helgoland odesłano pod strażą do portu. Wobec zaistniałej sytuacji adm. von Hipper odwołał całą operację. Okręty podwodne dostały rozkaz powrotu do baz, a do dowództwa wysłano depeszę o niemożności przeprowadzenia wyprawy z powodu buntu załóg na okrętach 1 eskadry liniowej. Po powrocie do baz (3 eskadra okrętów liniowych, została skierowana do Kilonii, a reszta floty do Wilhelmshafen), rozpoczęły się aresztowania zbuntowanych marynarzy. W krótkim czasie doprowadziło to do podniesienia na okrętach czerwonych bander i generalnego buntu marynarzy w Kilonii, który zapoczątkował rewolucję listopadową w Niemczech.
W tym momencie warto się zastanowić co spowodowało, że w tak sprawnej,
zdyscyplinowanej i karnej flocie, jaką była flota niemiecka, doszło
do jawnych buntów załóg. W czasie długich postojów w innych flotach organizowano liczne zawody sportowe, czy rywalizacje pomiędzy załogami, w których zawsze czynny udział brali oficerowie. Pozwalało to na integrację z załogami, a i urozmaicało czas. Natomiast w marynarce cesarskiej wszelkie tego typu zajęcia zostały zawieszone z dniem rozpoczęcia wojny. Ponadto niemiecka kadra oficerska posiadała wiele przywilejów, które przez marynarzy postrzegane były jako niesprawiedliwość. I tak po rozpoczęciu wojny z okrętów usunięto wszystkie łatwopalne materiały - w tym ławki i stoły. O ile jednak do mes oficerskich szybko one powróciły, to załoga prawie aż do końca wojny nie miała na czym jeść, czy pisać. Na okrętach, mimo ciężkiej sytuacji żywnościowej prowadzone były dwie kuchnie jedna dla oficerów, druga dla załogi. Tymczasem w wielu innych flotach na czas wojny prowadzona była wspólna kuchnia. Oddzielną sprawą było awansowanie i odznaczanie. Wśród oficerów często można było znaleźć osoby niekompetentne, a mimo to zajmujące wysokie stanowiska. Czasem prowadziło to do błędów taktycznych, za które przeważnie płaciła załoga (głośna sprawa włączenia wolnego krążownika pancernego Blücher do silnego zespołu nowoczesnych krążowników liniowych w bitwie pod Dogger Bank oraz dalszy przebieg tej bitwy- umieszczenie Blüchera na końcu szyku i całkowity brak reakcji Hochseeflotte, innym przykładem może być akcja 10 flotylli kontrtorpedowców przeciwko rosyjskiej żegludze, podczas której na minach zatonęło 7 jednostek zespołu). Natomiast podczas przyznawania odznaczeń obowiązywała następująca zasada: najpierw wszyscy oficerowie, potem podoficerowie, na końcu załoga - niezależnie od zasług.
Wszystko to doprowadziło, że w roku 1918 oficerowie niemieccy nie posiadali już na większości okrętów żadnego autorytetu wśród swoich podwładnych. Podczas przygotowań do ostatecznej bitwy, mimo utrzymywania ścisłej tajemnicy, załogi okrętów dość szybko przejrzały zamiary dowództwa. W momencie wyjścia floty przed oczyma wielu marynarzy stanęło widmo zerwania rozmów pokojowych i kolejnych lat wojny, by do tego nie dopuścić odmówili oni wykonywania rozkazów i wszczęli bunt. W ten sposób niemiecka marynarka straciła swoją ostatnią szansę na
stoczenie generalnej bitwy z flotą angielską. Nie wiadomo jaki byłby
jej wynik i jak wpłynąłby on na dalsze losy Niemiec (wywiad brytyjski
dość szybko dowiedział się o planach niemieckiej operacji), ale po
tych wydarzeniach niemiecka Hochseeflotte przestała być liczącą się
siłą, stając się jedynie biernym obserwatorem dalszych wydarzeń. 11 listopada Niemcy zaprzestały działań wojennych i podpisały rozejm z państwami Ententy. Jednym z warunków zawieszenia broni było rozbrojenie i internowanie niemieckiej floty. Artykuł 23 układu rozejmowego dotyczył floty nawodnej. Na czas trwania rozmów pokojowych 74 wymienione z nazwy okręty musiały zostać rozbrojone i internowane w jednym z portów neutralnych lub sojuszniczych. Wyznaczone jednostki miały być gotowe do internowania w przeciągu 7 dni pod groźbą zajęcia i okupacji niemieckich wybrzeży. Nie było to łatwe zadanie, gdyż po przejęciu władzy na okrętach przez zrewolucjonizowane załogi, większość oficerów została wyrzucona. Po negocjacjach ustalono powrót części oficerów, którym powierzono dowództwo w sprawach morskich. Natomiast sprawami wewnętrznymi na okrętach kierowały wybrane przez załogi Rady Żołnierskie. Przed ostatecznym internowaniem niemieckiej floty państwa Ententy zażądały sprawdzenia faktycznego stanu rozbrojenia w jednym z brytyjskich portów. Nie mając możliwości sprzeciwu dowództwo niemieckie musiało przystać i na ten warunek. 14 listopada po szczegóły związane z tą kontrolą udał się do Anglii
na pokładzie krążownika Königsberg kontradmirał Hugo Meurer. Na kilku
spotkaniach z głównodowodzącym Grand Fleet, którym był już wówczas
admirał David Beatty, ustalono skład, szyk zespołu niemieckiego oraz
czas i miejsce spotkania z flotą aliancką. Na port przeznaczenia została
wybrana baza brytyjskiej marynarki wojennej w zatoce Firth of Forth.
Ostatecznie w skład internowanej floty miało wejść: 10 okrętów liniowych*
Dowództwo całego zespołu objął kontradmirał Ludwig von Reuter, który dotychczas (od 11 sierpnia 1918 roku) pełnił funkcję dowódcy sił rozpoznawczych. Natomiast załogi okrętów wybrały swoją Naczelną Radę Żołnierską, która miała dbać o interesy marynarzy. Jej pierwszym postanowieniem było żądanie by przejście do brytyjskiego portu odbywało się pod czerwonymi flagami. Po pertraktacjach z kontradm. von Reuterem ustalono, że na fokach masztów pozostaną czerwone flagi, a okręty płynąć będą pod cesarską banderą wojenną (po wyjściu z portu usunięto jednak również flagi z foków). 19 listopada 1918 roku trzon Hochseeflotte wyszedł z Wilhelmshafen i udał się w drogę do Anglii. Po dwóch dniach 21 listopada około godziny 930 w pozycji 56° 11' N, 1° 22' W nastąpiło spotkanie z flotą państw sprzymierzonych. Flota niemiecka była spóźniona. Opóźnienie wynikało z kłopotów jakie po drodze miał krążownik Cöln. Awaria skraplaczy unieruchomiła krążownik i część drogi musiał on odbyć na holu jednego z krążowników liniowych (był to prawdopodobnie Moltke). Poza tym mimo, że kurs zespołu został wytyczony po obszarach wolnych od min, to jednak jeden z kontrtorpedowców (V30) najechał na minę i zatonął. Zginęło dwóch ludzi, a trzech zostało rannych. Zatopiony okręt został zamieniony innym kontrtorpedowcem. Na spotkanie z niemiecką flotą oczekiwał na pokładzie pancernika Queen
Elizabeth głównodowodzący Grand Fleet admirał David Beatty. Stał on
na czele potężnej floty w skład, której wchodziło pięć eskadr okrętów
liniowych (w tym 6 eskadra okrętów liniowych złożona amerykańskich
pancerników pod tymczasowym* dowództwem kontradmirała Williama H. Simsa),
dwie eskadry krążowników liniowych, jedna eskadra krążowników, sześć
eskadr krążowników lekkich i osiem flotylli niszczycieli. Brytyjskie dowództwo nie wierzyło do końca w dobrowolne poddanie się okrętów niemieckich, dlatego też podczas operacji "ZZ" (bo tak nazywało się przechwycenie Hochseeflotte), na okrętach obowiązywało pogotowie bojowe, wszystkie stanowiska były obsadzone, na masztach powiewały wielkie bandery bojowe, a działa mogły w każdej chwili otworzyć ogień. Przez większą część drogi pancerniki miały opuszczone sieci przeciwtorpedowe, a nad okrętami krążyły samoloty z Costal Command. Flota aliancka została ustawiona w dwie równoległe linie odległe od siebie o 6 mil, z czterema lekkimi krążownikami w środku, (ich zadaniem było powtarzanie sygnałów nadawanych z okrętu flagowego). Pomiędzy te dwie linie miała wpłynąć w szyku torowym flota niemiecka.
Ukazanie się niemieckiej floty rozwiało wszelkie obawy angielskiego dowódcy (adm. Beatty był właściwie zawiedziony, że nie dane było mu stoczyć zwycięskiej bitwy na miarę drugiego Trafalgaru). Okręty Hochseeflotte posłusznie wykonywały wszystkie wcześniejsze
ustalenia, z działami ustawionymi wzdłuż osi pokładów. Jako pierwsze
pomiędzy szyk Grand Fleet wpłynęły krążowniki i okręty liniowe, prowadzone
przez lekki krążownik Cardiff, który jako jedyny holował za sobą balon
obserwacyjny. Za nimi szła reszta niemieckiego zespołu. Angielskie
raporty opisywały później, że wygląd niemieckiego zespołu pozostawiał
wiele do życzenia, a szyk nie był należycie trzymany*. Po połączeniu się obu flot, okręty alianckie wykonały zwrot o 180° i cały zespół ruszył z prędkością 12 węzłów w stronę brytyjskich brzegów. Cała flota sprawiała imponujące wrażenie. Można powiedzieć, że była to największa na świecie parada wojennomorska - ponad 400 okrętów (w tym 58 najcięższych okrętów bojowych) z 90 tysiącami ludzi na pokładach.
Po południu cały zespół stanął na kotwicy w Firth of Forth. O godzinie
1535 admirał Beatty przesłał na niemieckie okręty rozkaz nakazujący
opuszczenie bander. Mimo protestów głównodowodzącego Hochseeflotte,
został on wkrótce wykonany. Pozostawiono jedynie znaki okrętowe i flagę
admiralską. Następnie Anglicy wykonali pierwszą pobieżną rewizję sprawdzającą,
czy komory amunicyjne niemieckich okrętów są faktycznie puste. Przez
następne dwa dni przeprowadzane były szczegółowe inspekcje badające
ogólny stan rozbrojenia. 22 listopada Hochseeflotte zaczęła opuszczać zatokę Firth of Forth. Jako pierwsze przeszły lekkie krążowniki z kontrtorpedowcami, dwa dni później krążowniki liniowe, a na końcu 26 i 27 listopada pojedynczo eskadry okrętów liniowych. Jako ostatnie do Scapa Flow przybyły pancerniki König wraz z krążownikiwm Dresden - 6 grudnia oraz Baden - 9 stycznia 1919 roku. Wszystkie okręty stanęły na kotwicy niedaleko małych wysepek Fara i Cava.
Niemieckim jednostkom zakazano kontaktowania się pomiędzy sobą i posługiwania
się radiem. Załogi nie dostały zezwolenia na zejścia na ląd. W porcie
stacjonowała zawsze przynajmniej jedna brytyjska eskadra liniowa, a
pomiędzy niemiecką flotą ciągle patrolowały uzbrojone trawlery i inne
jednostki pomocnicze. Kontradmirał von Reuter miał prawo wizytować
swoje okręty w czasie wyznaczonych godzin. Ustalono, że węgiel i wodę
dostarczać będą Anglicy, natomiast o prowiant i zaopatrzenie zatroszczą
się sami Niemcy. Od tego momentu dla niemieckich załóg rozpoczął się długi, męczący i nudny okres internowania. W połowie grudnia nastąpiła pierwsza z dwu przewidzianych wcześniej redukcji załóg. Na okrętach pozostawiono około 4600 marynarzy i 250 oficerów (po 175 ludzi na pancernikach, po 200 na krążownikach liniowych, po 80 na lekkich krążownikach i po 20 na kontrtorpedowcach) resztę odesłano do Niemiec. Również w grudniu na urlop do kraju udał się kontradm. von Reuter. Po powrocie w styczniu 1919 roku zastał on swoją flotę w bardzo złym stanie. Na okrętach brakowało dyscypliny, wzrastały napięcia pomiędzy oficerami i marynarzami, dochodziło do różnego rodzaju ekscesów, a Rady Żołnierskie wysuwały coraz to nowe żądania. Doszło nawet do tego, że pojawiła się propozycja rozpoczęcia rewolucyjnej agitacji wśród angielskich załóg czemu jednak stanowczo sprzeciwił się niemiecki dowódca. Ponieważ rozprężenie dyscypliny w największym stopniu dotyczyło dużych okrętów, a przodował w tym flagowy Friedrich der Grosse, kontradmirał w dniu 25 marca przeniósł swoja flagę na lekki krążownik Emden.
W tym czasie trwały rozmowy pokojowe, podczas których m.in. ważył się los floty niemieckiej. W prasie pojawiały się różne spekulacje na temat konieczności przejęcia niemieckich jednostek i ich podziału wśród zwycięskich państw. 11 maja przedstawiono oficjalne stanowisko Ententy w tej sprawie - internowana flota miała zostać wydana państwom sprzymierzonym. Kontradm. von Reuter zdał sobie sprawę, że flota nie zostanie oddana Niemcom. Nie mając bezpośredniego kontaktu z krajem (wszystkie depesze były kontrolowane i wysyłane z brytyjskich okrętów) został zmuszony do samodzielnego podejmowania decyzji. Postanowił, że flota zostanie wydana jedynie na wyraźny rozkaz rządu, w innym razie dla ratowania honoru bandery zgodnie z przedwojennym wciąż obowiązującym regulaminem i w myśl rozkazu cesarza ("żaden okręt marynarki cesarskiej nie może się dostać w ręce wroga") - flotę zatopi. Operacja taka na razie jednak była niewykonalna. Załogi na okrętach były zbyt liczne, a część z nich mogłaby się nie zgodzić na wykonanie rozkazu samozatopienia okrętów. Zbliżający się termin drugiej redukcji miał wkrótce ten problem rozwiązać. Na poszczególnych okrętach, oficerowie dokonali takiej selekcji, aby pozostawić jedynie pewnych i zaufanych ludzi. Do 17 czerwca wyokrętowano w sumie 2900 najmniej zdyscyplinowanych marynarzy (pozostawiono po 60 osób z okrętach liniowych, 75 na krążownikach liniowych, po 30 na lekkich krążownikach i po około 10 na kontrtorpedowcach). Ponieważ czas zawieszenia broni zbliżał się do końca, a internowana flota nie otrzymywała od swojego rządu żadnych instrukcji, kontradm. von Reuter przystąpił do szczegółowego planowania operacji samozatopienia. Musiała ona zostać przeprowadzona sprawnie i szybko by nie dać Anglikom czasu na przeholowanie okrętów na płycizny (na niemieckich jednostkach nie było żadnych materiałów wybuchowych i zatopienie mogło się jedynie odbyć przez otwarcie zaworów dennych, podwodnych wyrzutni torpedowych, skraplaczy, iluminatorów, grodzi wodoszczelnych itd.). Rozkaz, zawierający 12 artykułów postępowania przy operacji samozatopienia, został w tajemnicy rozesłany na wszystkie okręty. Z uwagi na to, że głównym źródłem informacji o sytuacji politycznej była brytyjska prasa, w celu uniknięcia niespodziewanego zajęcia floty przez wroga, wprowadzono specjalne wachty, które uważnie obserwowały otoczenie. 20 czerwca kontradmirał von Reuter dowiedział się z brytyjskiej prasy, że rząd niemiecki nie zgodził się na oddanie floty i wystąpił z propozycją jej sprzedaży. Na to jednak nie przystały się państwa Ententy, które wystosowały ultimatum - albo Niemcy przyjmują warunki pokojowe w ciągu 5 dni, albo zawieszenie broni zostaje zerwane. Zgodnie z tą informacją ostateczny termin miał minąć nazajutrz tzn. w dniu 21 czerwca (gazety docierały na okręty z opóźnieniem). Niemiecki dowódca postanowił, że jeśli sytuacja nie ulegnie zmianie właśnie wtedy wyda rozkaz podniesienia bander wojennych i samozatopienia floty. Jakby na życzenie w sobotę rano dnia 21 czerwca, brytyjska eskadra liniowa strzegąca Hochseeflotte udała się wraz z eskortą na ćwiczenia artyleryjskie. Tym samym kontradm. von Reuter nie mógł już otrzymać żadnej depeszy z Niemiec (łączność odbywała się poprzez okręt flagowy eskadry brytyjskiej). O godzinie 1030 na maszcie flagowego Emdena pojawił się sygnał "paragraf 11, wykonać", który nakazywał rozpoczęcie operacji samozatopienia. Sam Emden wstrzymał się chwilowo z wykonaniem rozkazu by nie alarmować zbyt wcześnie Brytyjczyków. Zanim na wszystkich okrętach zauważono i potwierdzono sygnał admiralski minęła cała godzina. Jako pierwszy zaczął tonąć były okręt admiralski - pancernik Friedrich der Grosse. O godzinie 1200 okręt nabrał już tak dużego przechyłu, że woda zaczęła się wdzierać przez otwarte iluminatory. Po zejściu załogi do szalup, pancernik przewrócił się i poszedł na dno.
W tym momencie został podniesiony alarm na jednostkach strażniczych, a do eskadry pancerników wysłano depeszę z prośbą o natychmiastowy powrót. Jedynymi okrętami wojennymi obecnymi w Scapa Flow były kontrtorpedowce Vespa i Vega oraz kilkanaście jednostek pomocniczych. Podjęły one próby opanowania zaistniałej sytuacji. W początkowym okresie zaskoczone załogi brytyjskich okrętów otwierały ogień do niemieckich marynarzy schodzących z okrętów (ostatecznie od kul zginęło 7 ludzi, a 10 zostało rannych). Po opanowaniu początkowego zamieszania i chaosu, rozpoczęły one próby przejmowania niemieckich okrętów i odholowywania ich na płycizny. Mimo to około 1300 toną kolejne okręty - lekki krążownik Brumer oraz krążownik liniowy Moltke, a krótko po nich pancerniki Kaiser, Prinzregent Luitpold, Kronprinz Wilhelm. Widząc to kontradm. von Reuter nakazuje zatopienie Emdena. Sam przesiada się na jeden ze strażniczych trawlerów, którym udaje się na ląd by wymóc na władzach brytyjskich rozkaz wstrzymania ostrzał. Nic nieosiągnowszy admirał wraca na wody zatoki, gdzie toną kolejne okręty - Grosser Kurfürst, Seydlitz oraz lekkie krążowniki Dresden, Cöln i Karlsruhe. Efekty zaczyna przynosić akcja okrętów brytyjskich - kontrtorpedowce biorą na hol Emdena i Bremse. O ile jednak udaje się uratować okręt admiralski, to Bremse mimo, że już obsadzony przez Brytyjczyków, tonie.
Kontradmirał von Reuter widząc, że większość dużych okrętów zatonęła lub właśnie tonie, kieruje się na miejsce postoju kontrtorpedowców skąd dochodzą go odgłosy wystrzałów. Jednak gdy na wodach zatoki pojawia się wezwana eskadra okrętów liniowych pod dowództwem wiceadmirała Sidneya R. Fremontle'a, niemiecki dowódca zmienia zamiar i płynie w kierunku flagowego pancernika Revenge. Po wejściu na jego pokład zostaje aresztowany i uznany za jeńca wojennego. W tym czasie Brytyjczykom udaje się opanować pancernik Baden oraz odholować na płycizny lekkie krążowniki Frakfurt i Nürnberg (Nürnberg sam zerwał się z łańcuchów kotwicznych i zdryfował na mieliznę). Z kontrtorpedowców na płycizny odholowano 18 jednostek. Jako ostatnie około godziny 1700 zatonęły pancernik Markgraf (na którym od kul zginął dowódca okrętu) oraz najnowszy krążownik liniowy Hindenburg, który osiadł na dnie równą stępką z wystającymi ponad wodę masztami i kominami.
Po tych wydarzeniach brytyjska admiralicja oskarżyła niemieckiego dowódcę o zdradę i zerwanie warunków pokojowych zawieszenia broni, gdyż termin upłynięcia ultimatum został przedłużony o dwa dni. Kontradm. von Reuter całą odpowiedzialność za zatopienie Hochseeflotte wziął na siebie. Swój czyn usprawiedliwiał niewiedzą o przedłużeniu rokowań, a w tym wypadku postąpił zgodnie z regulaminem cesarskiej marynarki - nie będąc w stanie podjąć walki, wydał rozkaz zatopienia floty. Brytyjska opinia publiczna była przekonana o współdziałaniu admirała z niemieckim rządem (na kilka tygodni przed zatopieniem był on w Berlinie na krótkim urlopie zdrowotnym), lecz brytyjskie służby wywiadowcze nie znalazły na to żadnego dowodu. Kontradmirał von Reuter miał zostać postawiony przed sąd, ale ostatecznie zrezygnowano z tego pomysłu i odesłano go do Niemiec w styczniu 1920 roku. Po powrocie do kraju był on witany z wielkimi honorami (20 stycznia 1920 roku oficjalnie awansowano go do stopnia wiceadmirała). Zatopienie floty stało się faktem i mimo protestów oraz oburzenia, czyn niemieckiego dowódcy został najprawdopodobniej przyjęty wśród najwyższych brytyjskich kręgów z ulgą. Rozwiązał on niekończący się wśród koalicjantów spór co do losów internowanej floty. Francuzi i Włosi domagali się podziału Hochseeflotte wśród państw Ententy. Brytyjczycy nie chcąc dopuścić do wzmocnienia marynarek sąsiednich państw nowoczesnymi jednostkami, opowiadali się za zatopieniem niemieckich okrętów na pełnym morzu. Można więc powiedzieć, że kontradmirał von Reuter wydając rozkaz samozatopienia oddał wręcz Wielkiej Brytanii przysługę (niektórzy twierdzą nawet, że wyjście eskadry okrętów liniowych wraz z eskortą na ćwiczenia w dniu 21 czerwca - pierwsze od ośmiu miesięcy - nie było przypadkiem, ale i na to nie ma dowodów). Dodatkową korzyścią było to, że jedynie Brytyjczycy mogli dokładnie zbadać i przetestować najnowszy niemiecki pancernik - Baden (porównywano go z najnowszymi pancernikami z typu Revenge i porównanie to wypadło na korzyść brytyjskiej konstrukcji). Po licznych testach okręt ten w dniu 16 sierpnia 1921 roku został zatopiony ogniem dział brytyjskich okrętów w pobliżu Portsmouth. 28 czerwca 1919 roku nastąpiło podpisanie traktatu pokojowego pomiędzy
państwami sojuszniczymi a Niemcami. Na mocy artykułu 185 ostatnie wartościowe
jednostki Hochseeflotte zostały przekazane zwycięskim państwom. Z dużych
okrętów były to cztery okręty liniowe typu Nassau (Nassau został przekazany
Japonii, Westfalen, Rheinland i Posen Wielkiej Brytanii) i cztery z
typu Helgoland (Helgoland został przekazany Wielkiej Brytanii,
Ostfriesland
Stanom Zjednoczonym, Thüringen Francji, Oldenburg Japonii). Żaden z
nich nie wszedł już do służby, a w niedługim czasie dokonały one żywota
w piecach hutniczych*.
Natomiast nowe okręty znajdujące się w budowie musiały zostać oddane na złom (w tym już zwodowane potężne krążowniki liniowe Mackensen i Graf Spee oraz pancerniki Sachsen i Württemberg). Jedynym dużym i nowoczesnym okrętem wybudowanym dla marynarki cesarskiej, któremu udało się uniknąć losu innych okrętów Hochseeflotte był krążownik liniowy Goeben (z typu Moltke), sprzedany do Turcji i przemianowany na Yavuz Sultan Selim w roku 1914. Pozostał on w czynnej służbie, aż do roku 1960. W 1963 r. Niemcy odrzucili propozycję odkupienia okrętu i ostatecznie został oddany na złom w roku 1973.
Po zakończeniu wojny brytyjska admiralicja postanowiła o nie wydobywaniu okrętów zatopionej w Scapa Flow floty. Jednak z czasem, gdy złomowanie okrętów stało się bardziej opłacalne rozpoczęto wyciąganie wraków. Prawa do wydobycia sprzedano przedsiębiorcy handlującemu złomem - Ernestowi Coxowi. Rozpoczął on prace w 1924 roku od złomowania 18 kontrtorpedowców. W dwa lat później Cox podjął się wydobycia Hindenburga. Mimo, że leżał on na równej stępce na płytkiej wodzie wszystkie próby okazały się bezskuteczne. Sukcesem zakończyło się natomiast podniesienie z dna krążownika liniowego Moltke w roku 1927. W rok później z dużymi problemami wydobyty został Seydlitz (w czasie pierwszego podnoszenia okręt stracił stabilność i zatonął na jeszcze głębszej wodzie).
W roku 1929 Cox wydobył
pierwszy okręt liniowy - Kaiser z rekordowej głębokości 45 metrów.
Następnymi były lekki krążownik Bremse i okręt liniowy Prinzregent
Luitpold. Rok później wydobyty został w końcu Hindenburg (jako jedyny
okręt tej wielkości wydobyty na równej stępce), a pod koniec tego
samego roku ostatni okręt - krążownik liniowy Von der Tann.
Po zakończeniu II wojny światowej nie wznawiano już prac nad wydobyciem reszty okrętów Hochseeflotte. Do dziś na dnie Scapa Flow leżą trzy kaiserowskie pancerniki König, Kronprinz Wilhelm, Markgraf oraz cztery lekkie krążowniki Brummer, Dresden, Cöln i Karlsruhe (wszystkie te okręty są udostępnione do nurkowań). W latach 70-tych wydobyto z zatopionych okrętów kilka płyt pancernych,
z których wykonano osłony dla urządzeń pomiarowych stosowanych na satelitach.
Osłony te musiały charakteryzować się zerowym poziomem radioaktywności,
a tę cechę posiadała stal z niemieckich okrętów (podobno użyto ich
m.in. na amerykańskiej sondzie Voyager 2). I tak kończy się historia dumnej Hochseeflotte. Floty, która wykorzystując niepowtarzalną okazję (powstanie nowej generacji okrętów liniowych tzw. "drednotów" teoretycznie zrównało wszystkie marynarki), przerwała hegemonię brytyjskiej floty, panującej na morzach niepodzielnie od czasów napoleońskich, pozostając dla Wielkiej Brytanii ogromnym zagrożeniem przez cały czas trwania I wojny światowej. W wyniku przegranej przez Niemcy wojny, trud budowanej z wielkim poświęceniem
floty poszedł na marne. Trzon Hochseeflotte spoczął na dnie nieprzyjacielskiej
bazy, a traktat wersalski zabraniał budowy nowych pełnowartościowych
jednostek*. Marynarka niemiecka już nigdy nie powróciła do grona światowych
potęg morskich.
--------------------------------------------------------------
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| <<< Poprzedni | Artykuły | Nastepny >>> |