Intro Artykuły ORP Błyskawica Ekspozycje Modele Literatura Galeria Quiz Linki Forum

Pękają nareszcie bariery skutecznie odcinające dotąd przed społeczną świadomością haniebne obszary naszej historii. Mimo obowiązywania do dzisiaj zakazów ujawniania wielu dokumentów, rysują się pierwsze symptomy zmian. Pierwszym, i jak dotąd jednym z trzech badaczy, którym udostępniono wgląd w dokumentację tzw. procesów tatarowskich, jest dr Jerzy Poksiński.

- Panie doktorze, co skłoniło Pana do podjęcia badań dokumentacji tamtych procesów?

Jerzy Poksiński: Wynikło to w zasadzie przypadkowo, podczas zbierania przeze mnie materiałów do biografii generała Stefana Mossora. Generał był, jak wiadomo, jednym z oskarżonych w procesie głównym. Chcąc stworzyć w miarę pełny wizerunek tego wybitnego oficera, musiałem podjąć próbę dotarcia do dokumentacji procesowej. Moje starania, uwieńczone powodzeniem, pozwoliły mi wejrzeć w materiały wprost niewiarygodne. Wstrząsający obraz prowokacji i ludzkich tragedii. Trudno o obojętność w zetknięciu z takimi materiałami. Praca nad opracowaniem historycznym tej dokumentacji pochłonęła mnie całkowicie.

- Dzięki ukazującym się ostatnio publikacjom prasowym wiemy już dosyć dużo zarówno o procesie gen. Tatara, jak i o tzw. procesach odpryskowych. Jeden z tych ostatnich dosięgnął wybitnych oficerów Marynarki Wojennej. Co skierowało uwagę inspiratorów tych zbrodni właśnie na marynarzy?

- Widać tutaj klasyczny, można rzec, wzorzec radziecki z lat 1937-38. Zgodnie z teorią spisku, tzn. w tym przypadku w sprawie gen. Tatara, w której “zdemaskowano" centralę rzekomej konspiracji, musiano represje skierować niżej. Spisek, aby żyć, musiał mieć łączność z terenem, z ogniwami pośrednimi, z okręgami, rodzajami sił zbrojnych, by potem schodzić do szczebla dywizji, pułku itd. l właśnie tutaj, w sprawie centralnej, "potwierdzone" zostały określone sugestie kierujące uwagę na Marynarkę Wojenną. Jeden z oficerów grupy gen. Tatara ,"ujawnił" istnienie terenowego ogniwa konspiracyjnego o kryptonimie ,,Alarm" w Marynarce Wojennej. Cała ta mistyfikacja, inscenizacja, musiała być wiarygodna. Konstruowano więc w zaciszach gabinetów rozgałęzioną strukturę spisku; nie -szkodzi, że prymitywną, grubymi nićmi szytą, ale ówcześnie spełniła ona swoje zadanie.

- Według jakiego klucza wybierano ofiary?

- Ostrze prowokacji wycelowane było w przedwojenną kadrę oficerską. Można tu mówić o swego rodzaju trójnogu. Spisek zasilany miał być jak gdyby z trzech źródeł, w których “zawiązywały" się nici konspiracji. Były to więc oficerskie obozy Jenieckie, Polskie Siły Zbrojne podporządkowane rządowi emigracyjnemu oraz Armia Krajowa. Byli to równocześnie z reguły wyżsi oficerowie na znaczących stanowiskach.

- Jakie były cele owego “spisku" j Jak miał on wyglądać?

- Wszyscy oficerowie oskarżeni byli o zbrodnię stanu, tj. o udział w spisku mającym na celu obalenie siłą ustalonych ustawowo organów władzy państwowej oraz o szpiegostwo. Podstawą zakonspirowanej organizacji spiskowej miały być tzw. grupy bojowe. W Marynarce Wojennej jedną z takich grup bojowych mieli tworzyć m.in. komandorzy Przybyszewski i Kasperski. Obaj spędzili wojnę w oflagu Woldenberg. Tam jakoby miały już kiełkować zbrodnicze koncepcje, które w 1946 r. zaowocowały stworzeniem organizacji bojowej. W Marynarce Wojennej ogólne kierownictwo organizacji spoczywać miało w rękach komandora Mieszkowskiego, który za pośrednictwem gen. Kirchmayera miał utrzymywać łączność z centralą ,,spisku".

- Kto wymyślał te nieprawdopodobne konstrukcje?

- Niewątpliwie gorliwością przewyższał wszystkich płk Antoni Skulbaszewski. zastępca szefa Głównego Zarządu Informacji. Jego nazwisko wymieniane jest najczęściej. Był osobowością zbrodniczą. Stworzył system, o którym wiedział, że nie zawiera w sobie cienia prawdy. Jest jednak rzeczą równie oczywistą, że jego aktywność mogła być inspirowana przez wiceministrów bezpieczeństwa publicznego - Mietkowskiego, a później Romkowskiego. To oni snuli koncepcje polityczne, wysuwali różnokie-runkowe sugestie, które w zadziwiający sposób znajdowały potwierdzenie w ustaleniach Skulbaszewskiego. Stosunkowo mało jeszcze wiemy o roli, jaką odegrali doradcy radzieccy -płk Zajcew przy zarządzie sądownictwa i płk Sołdateńkow przy GZI. Jakie wytyczne oni dostawali od aparatu beriowskiego? Jaką wreszcie rolę należy w tych procesach przypisać Bierutowi? Wiadomo, że był on szczegółowo informowany o przebiegu działań śledczych i procesowych. Wiadomo. że uczestniczył w wytyczaniu kierunków śledztwa, sugerował określone posunięcia, inspirował! instruował. Czy jednak był świadomy, że działania te opierają się w całości na fikcji? W oparciu o dokumenty nie mogę twierdząco odpowiedzieć na takie pytanie. Na obecnym etapie badań tego problemu rozstrzygnąć w sposób bezdyskusyjny nie sposób.

- Kto wydawał decyzje o aresztowaniach?

- Wnioski o zatrzymanie wystawiał Skulbaszewski. zatwierdzone musiały one być jednak przez ministra obrony narodowej, którym ówcześnie był Rokossowski. Zacytuję może uzasadnienie zamieszczone we wniosku o zatrzymanie komandora Mariana Wojcieszka: “W początkowym okresie służby w odrodzonej Marynarce Wojennej, jak wynika z danych agenturalnych, negatywnie ustosunkowywał się do oficerów przedwojennych, za ich kontakty z oficerami polityczno-wychowawczymi. Do młodych oficerów ustosunkowany niechętnie. Po plenum w 1948 r., w oficjalnej formie występował przeciwko kolektywizacji wsi, powołując się na rzekome nastroje wśród marynarzy. Utrzymuje szereg kontaktów z osobami rozpracowywanymi przez Informację i organa bezpieczeństwa publicznego. Na podstawie materiałów ustalono, że brat Mariana Wojcieszka, Wiktor, oraz jego siostra, są osobami zajmującymi się działalnością szpiegowską na rzecz "Anglosasów". Komandora Wojcieszka aresztowano w grudniu 1951 r.. 21 lipca 1952 r. skazano na karę śmierci. później ułaskawiono. Więzienie opuścił w 1956 r.

- Jakimi metodami uzyskiwano w śledztwie potrzebne zeznania?

-Należy przypomnieć, że obowiązywała ówcześnie teoria dowodów sądowych Wyszyńskiego. W sprawach o spisek najważniejszym dowodem było przyznanie się. Dążono więc w śledztwie do wymuszenia przyznania się do winy Dla osiągnięcia tego celu stosowano cały wachlarz bardziej lub mniej wyrafinowanych metod śledczych. Jednym z nagminnie stosowanych sposobów było pozbawianie ofiar snu. Pozwolę sobie zacytować odnośny fragment z pewnej medycznej broszury: “po 30-60 godzinach niespania występuje osłabienie wzroku i słuchu. Po 90 godzinach osoby badane miały halucynacje i widziały przedmioty poruszające się, które znajdowały się w spoczynku, lub których wcale nie było w danym pomieszczeniu, słyszały głosy mimo, że nie było źródła dźwięku". Zestawmy z tym trwające bez przerwy ponad 20 godzin przesłuchania, które po krótkiej. często jednogodzinnej przerwie kontynuowano, gdzie siedzącemu na stołku przesłuchiwanemu zadawano jedno nieskomplikowane pytanie -,,mówcie o waszej wrogiej działalności". Godzina po godzinie, dzień po dniu. Repertuar środków fizycznej i psychicznej udręki, której zaznali aresztowani, był oczywiście znacznie bogatszy. Przesłuchujący rekrutowali się głównie spośród absolwentów oficerskiej szkoły informacji. Bierni, tępi wykonawcy, bez wykształcenia, w wieku dwudziestu, dwudziestukilkiu lat, wprzegnięci w tryby machiny...

- Czy można więc Informację organizacją zbrodniczą?

- Nie chciałbym tego tak generalizować. Nie wiem, jak w całości wyglądała działalność GZI.
Trzeba jednak stwierdzić, że analiza funkcjonowania ogniw Informacji zmusza do stawiania w wielu jeszcze miejscach znaków zapytania. Nie wszystkie mechanizmy i uzależnienia można odtworzyć, nie wszystko znajduje się w dokumentach, choć zachowała się w zasadzie pełna dokumentacja.
Należy równocześnie dodać, że proces oficerów Marynarki Wojennej, zaliczany do procesów ,,odpryskowych", nie był jedynym przejawem represji wobec przedwojennych oficerów marynarki. Wcześniej toczył się proces o sabotaż adm. Mohuczego i komandorów inżynierów Siemaszki, Sipowicza i Sakowicza. W oparciu o sfałszowane zarzuty zapadły wyroki wieloletniego więzienia, którego admirał i kmdr Sakowicz nie przeżyli.
Co z odpowiedzialnymi za te haniebne wydarzenia? Oficerowie radzieccy, działający w Polsce, wyjechali do Związku Radzieckiego. Skulbaszewski był sądzony za swą działalność i otrzymał wyrok: 10 lat więzienia. Były również procesy w Polsce. Wielu pracowników Informacji i organów bezpieczeństwa osądzono.
Rozumiem, że dzisiaj, podczas kolejnej fali rozliczeniowej i pod wpływem emocji, rozlegają się głosy domagające się niemal linczu. Ale czy można bezprawiem odpowiadać na bezprawie? Wiem od Jednego z sędziów, prowadzących sprawy po październiku 1956 r., że sądy miały wówczas pełną swobodę orzekania i wyrokowały według własnej wiedzy i przekonania, choć naciski były różne.

Tablica wmurowana przez rodziny na ścianie kościoła św. Michała Archanioła w Gdyni-Oksywiu
Fot. A. Gosk

Domagano się nawet wyroków śmierci dla winnych szczególnie rażących nadużyć.
Wiele spraw i ich aspektów pozostało Jeszcze do wyjaśnienia, ale trzeba te bolesne fragmenty naszej historii zbadać do końca. Temu służą między innymi moje badania, które- mam nadzieję - zostaną w całości upowszechnione.

- I my chcemy mieć tę nadzieję.

 

Rozmowę przeprowadził

ALEKSANDER GOSK

 

<< poprzedni Artykuły z Morza nastepny >>